- Może jakiegoś soku...
- Pomarańczowy, Porzeczkowy, jabłkowy? -spytał blondyn grzebiąc w barku.
- Pomarańczowy. - odparła natychmiast.
Draco spojrzał na nią, podnosząc brew.
- Znaczy... Obojętnie. - zapeszyła się Hermiona.
Blondyn grzebał jeszcze chwilę w dużym barku, po czym wyciągnął z niego karton soku pomarańczowego i butelkę ognistej.
- Zabini- mruknął, stawiając trunki na stole- przydaj się na coś, idź po szklanki.
- Się robi- Blaise zasalutował i ruszył w stronę drugiego pomieszczenia, kuchni.
Już spieszę z wyjaśnieniem, Snape załatwił im kuchnie, bo Zabini co noc skradał się do kuchni ,, po pożywienie, bo nie może przecież głodować", a że tajniak z niego żaden został wielokrotnie złapany, a co za tym idzie jego dom tracił sporo punktów, a na to Snape pozwolić nie mógł.
Draco, siadając na łóżku zaczął rozmowę:
- Mogę wiedzieć, co się z tą tutaj stało? - kiwnął głową w stronę łóżka Blaisa na którym w dalszym ciągu smacznie spała Ruda.
- Em.. Trochę przesadziła z alkoholem. - powiedziała Hermiona, myśląc, że już chyba bardziej czerwona być nie może.
- Na imprezie byłyście? - zdziwił się Smok.
- Tak - odparła Hermiona trochę sztywno
- W VictoryPub stary, nie byle gdzie- dorzucił Teo.
Draco kiwnął głową z uznaniem.
- Jeden z moich ulubionych lokali.
- Aha. - Hermiona była nie dość, że spięta i cała czerwona, to jeszcze nie wiedziała o czym niby ma z nim rozmawiać. Chciała się jak najszybciej stamtąd zwijać, dlatego zerknęła na stan swojej przyjaciółki. Nadal spała wywalona na łóżku Diabła niczym kot. Hermiona westchnęła.
- Diable! - zawołał Teo. - Co z tymi szklankami?
Z kuchni dobiegł jakiś dźwięk, coś na kształt przeżuwania.
Teo westchnął demonstracyjnie i poszedł do kuchni mrucząc coś bardzo podobnego do
- Wszystko za niego muszę robić. Nawet szklanek nie umie przynieść.
Hermiona uśmiechnęła się lekko, rozbawiona zachowaniem szatyna. Jednak wystarczyło jedno spojrzenie Dracona, i z powrotem jej usta zacisnęły się w kreskę.
- Wiesz co Granger? - spytał znienacka.
Hermiona spojrzała na niego, czekając co powie.
- Nie jesteś aż taka zła, jak się nie odzywasz. - uśmiechnął się wrednie.
- Dzięki za komplement.- odparła zimno. - Za to ja niestety nie mogę powiedzieć tego o tobie.- spojrzała mu hardo w oczy.
- Niby dlaczego? Czyż nie jestem twoim wybawicielem od rudych pokrak? - spytał kpiąco.
- Poradziłabym sobie sama. A poza tym... - zaczęła.
Nagle coś wybuchło.
- A niech to szlag! Zabini ty idioto!- usłyszeli wrzask
- To nie ja, to to ustrojstwo!- usłyszeli zrozpaczony drugi głos.
Hermiona natychmiast wstała i szybko podeszła do drzwi od kuchni i aż przystanęła.
Albowiem.... Kuchenka mikrofalowa stała w ogniu, dymiła się, nad nią stał Teodor wyczarowujący strumień wody by ugasić pożar, a Zabini siedział na podłodze i kiwał się w przód i w tył, kwiląc cicho.
- Na Salazara. - usłyszała głos obok siebie. Spojrzała na Dracona a ten kiwnął zrezygnowany głową. - Przegraliśmy panowie. - powiedział grobowym głosem .
- A idź ty- machnął ręką Teo,zbulwersowany całym zajściem, spojrzał jeszcze raz na spaloną doszczętnie kuchenkę mikrofalową- Ale przynajmniej wiemy, kto za to zapłaci. - spojrzał jadowicie na Blaisa, który nadal kiwał się do przodu i do tyłu, trzymając dłonie w geście modlitwy.
- Nie- powiedział blondyn- i tak musimy losować. Ale nikt nie powiedział, że całkiem przypadkiem nie wypadnie na Blaisa. - powiedział z wyczuwalną groźbą w głosie.
Hermiona nadal stała w drzwiach, próbując zorientować się o czym oni rozmawiają, i dlaczego Zabini zrobił się taki... Blady?
- No Diable- Teodor podniósł zdruzgotanego przyjaciela z podłogi- wytłumacz wszystkim zgromadzonym co się stało.
- Bo ja... - załkał- chciałem sobie szarlotkę podgrzać.
- Coś ci nie wyszło.- westchnął Draco- No cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem Diable. Najwyżej będziesz musiał je posprzątać.
Blaise spojrzał na niego i westchnął, już spokojniej - Wiem.
- Mogę wiedzieć o co chodzi? - spytała Hermiona, i jak na zawołanie wszyscy troje odwrócili głowy w jej stronę, przypominając sobie o jej obecności.
- Założyliśmy się z pewnymi krukonami- zaczął wyjaśniać Teo- że nie zepsujemy niczego z mugolskiej kuchni przez miesiąc...
- O- pokiwała głową Hermiona.- A o co się założyliście? - spytała zerkając na Diabła.
- Ta grupa, która przegra- westchnął Zabini- Musi .. - Blaise nagle się zaciął i schował twarz w dłoniach.
- Musi wylosować jednego ze swoich- kontynuował wypowiedź Blaisa Teodor - i ten musi przebiec cały Hogwart w samych bokserkach- zrobił pauze- przefarbowany na różowo farbą, która zmywa się dopiero po miesiącu i podczas biegu co 2 minuty krzyczeć ,, Krukoni moim panem są".
Hermiona rozszerzyła oczy.
- Musimy się naradzić....Mamy przekichane- westchnął Teo.
- Trzeba było się nie zakładać.- powiedziała roztropnie Herm, zlustrowała całe pomieszczenie i wyszła z powrotem do pokoju. Mijając Malfoya poczuła cudowny zapach perfum.
,, Cudowny? Chyba sobie żartujesz!" pomyślała Herm. - Nic co ma związek z Malfoyem nie jest cudowne! Co ona tu w ogóle robi! Musi sobie stąd iść.
Podeszła szybkim krokiem do łóżka Blaisa i zobaczywszy, że Ginn się jeszcze nie obudziła, trzepnęła ją za rękę.
- Ginny.- terepała nią Hermiona- Ginny obudź się!
-Mhhhh- usłyszała tylko.
O nie młoda damo, pomyślała Hermiona i wyciągnęła różdżkę.
- Aquamenti! - zawołała a z jej różdżki wypłynął strumień wody, wprost na rudowłosą.
- Aaaa! - ruda, obudzona rozglądała się na boki z dezorientacją. Nad sobą zobaczyła Hermionę. Złą Hermionę.
- Oo, cześć Herm. - wykrztusiła niemrawo- ale mnie głowa boli. - chwyciła się za tył głowy
- Nic dziwnego- powiedziała Herm z naganą w głosie- wypiłaś więcej ognistej niż Hagrid na pogrzebie Aragoga.
- Oj tam- machnęła ręką Ruda- nie przesadzaj.
Z zaciekawieniem zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu, co jakiś czas wzdychając, że boli ją głowa. Powoli trybiła.
- No i jak? - Hermiona stała nad nią z założonymi rękami- Wydedukowałaś już gdzie jesteśmy?
- Kto gdzie jest? - wychylił się z kuchni Zabini, już w nieco lepszym humorze.
Ginny widząc Zabiniego najeżyła się.
- Już wiem gdzie jesteśmy. - spojrzała na Mionę i wstała szybko z łóżka, otrzepując się-I już idziemy.
Hermiona pokiwała głową w jej stronę, z wyraźną aprobatą.
Trochę zdziwiła ją taka nagła reakcja Ginn na przyjście Zabiniego. Wiedziała, że go nie lubi, ale nie, że aż tak.
- Tak. - powiedziała- Dziękuję, że nas nie wsypałeś przed kolegami. - kiwnęła Hermiona Zabiniemu.
- Nie ma sprawy, Granger - uśmiechnął się Zabini, po czym mruknął ni z tego ni z owego w stronę Ginn - a ty ruda, możesz wpadać do mojego łóżka kiedy chcesz- uśmiechnął się zadziornie, widząc, jak Ginn purpurowieje na twarzy- Ty Granger też wpadaj, w końcu jeszcze dwa łóżka są wolne. - uśmiechnął się łobuzersko.
- Raczej nie skorzystam. - odparła Hermiona, choć cieszyła się w duchu, że poprawiła swój stosunek z Zabinim. W sumie nie był taki zły.
- A ja w ogóle nie skorzystam.- odezwała się kamiennym głosem Ginn.- Nigdy.
- Oj tam, ruda -zerknął na nią diabeł- nie mów, że moje łóżko nie jest niewygodne.
Ginn już miała odpowiedzieć, gdy z kuchni wyłonili się pozostali ślizgoni.
- O, obudziłaś się... - Teo zawahał się - Ginny
Ginn uniosła wyżej głowę i rzuciła w stronę Teodora - Jak widać, Nott.
Ten nie przejął się tą docinką, najwyraźniej takiej odpowiedzi się spodziewał, bo kiwnął tylko głową.
- My już pójdziemy- zaoponowała Hermiona. - Bardzo wam dziękuję, za to, że mogłyśmy się tu ukryć- obdarzyła Teodora i Blaisa ciepłym uśmiechem, natomiast na Dracona nawet nie spojrzała. - Będziemy o tym pamiętać.
Ruda i Hermiona podeszły do drzwi, a w tym czasie Blaise kopnął Dracona w kostkę. Trzy razy. Draco rzucił mu nienawistne spojrzenie, ale Diabeł nie ustępował. Obiecał sobie, że pomoże temu debilowi (czytaj: jego przyjacielowi) pogodzić się z Granger. Miał bowiem w tym własny biznes. Jaki? Za niedługo się okaże, ale teraz musi zmusić Dracona do rozmowy Granger. Niby taki odważny z niego Smok, a rozmowy z Granger się boi! Śmiechu warte.
Po czwartym rąbnięciu w kostkę i kolejnym nienawistnym spojrzeniu Dracona, przybliżył się do niego i syknął mu do ucha: Ogarnij się! Albo teraz się z nią pogodzisz albo nigdy! - świsnął mu do ucha.
Na twarzy Draco nieoczekiwanie zagościła determinacja. - Masz rację.
- Granger! - zawołał. Dziewczyna miała już dłoń na klamce. Odwróciła się zdziwiona.
- Tak? - spytała.
- Musimy porozmawiać- powiedział zdecydowanie Draco.
^^^
PRZEPRASZAM!
Stwierdzam jedno- nie dam rady publikować postów regularnie. Przepraszam 😢
Oczekujcie następnego rozdziału do końca miesiąca.... Jeśli w ogóle będzie wam się chciało na niego czekać :/
Mercima
W końcu znalazłam czas na czytanie !
OdpowiedzUsuńNo więc jestem :D
Świetny rozdział :)
Bardzo mnie ciekawi rozmowa Draco i Hermiony, więc lecę czytać dalej ^^
Pozdrawiam
Basiabella
Ty to sama napisałaś ? szacun ;) super !
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńO boziu... powiem tylko, że świetny rozdział, bo zaraz nie wytrzymam z ciekawości, chce dzisiaj wszystko nadrobić
OdpowiedzUsuńPozdrawiam...
Dziękuję!!! Również pozdrawiam :*
Usuń