Spojrzeli sobie w oczy. Draco jeszcze raz upewnił się, że to na nią padło, a w duchu zaczął wyklinać, czemu do diabła nie wybrał pytania.
Zgadza się.
Dzióbek butelki był ułożony równiutko w stronę Hermiony, niczym za jakimś zaklęciem.
-To jakiś absurd.! - Draco klął w myślach- Żebym całował Granger! Tą cholerną świętoszkę! Może i się z nią pogodziłem, ale to nie znaczy, że mamy skoczyć w swoje ramiona i się całować! Może od razu seks na stole!
Po tych rozmyślaniach westchnął głośno i wyrecytował sobie w myślach swoje życiowe przykazanie ;
,,Malfoyowie nigdy nie tchórzą,
w szlamach się nie durzą,
Półkrwi i szlamy za nic mają,
Nigdy się nie poddają
Jestem Malfoy i mam zawsze to co chcę"
... Więc czy chcę, czy nie chcę ukończę wyzwanie me - dopowiedział w sobie i kiwnął zrezygnowany głową i aby się zmotywować jeszcze bardziej powiedział głośno:
-No dobra, wyzwanie, to wyzwanie.
Przesunął się w stronę Hermiony. Spojrzał jeszcze raz w jej brązowe oczy, próbując doszukać się w nich jakichś uczuć.
I zobaczył zakłopotanie. A przynajmniej tak to wyglądało.
Powoli zbliżył ku niej głowę, a widząc, że nie ucieka głową, ani też wzrokiem przybliżył się jeszcze trochę. Delikatnie położył swoją dłoń na jej policzku i spojrzał na jej duże czerwone usta
-Ciekawe, czy umie się całować- przeszło mu przez głowę.
Przysunął jej głowę ręką bliżej swojej. Na jego dotyk wzdrygnęła się trochę, co Draco skomentował jedynie podniesieniem brwi.
Dzieliło ich już tylko 5 centymetrów. Popatrzyli sobie w oczy.
Orzech i stal.
Czy je kiedykolwiek mogłoby coś łączyć?
Draco zdecydowanie przysuwa głowę do Hermiony i przybliża swoje wargi do jej.
^^^
Widziała jak powoli się do niej przybliża, czekając na jej nieme pozwolenie. Które mu dała, choć był jej wrogiem.
Ptfu, byłym wrogiem. W końcu to tylko gra, prawda?
Przybliżył się do niej i dotknął jej ust swoimi wargami.
Zaczęli się całować. Najpierw delikatnie i powoli, niczym dryfujący statek na spokojnym morzu. Blaise takie pocałunki nazywał drętwiakami, ale cóż się im dziwić?
Draco całował delikatnie i jednocześnie brutalnie, z pożądaniem, które w każdej minucie stawało się coraz większe. W pewnym momencie Hermiona położyła rękę na jego włosach i jeszcze bardziej przyciągnęła do siebie.
To już nie był drętwiak.
Całowali się z taką zaborczością i zachłannością, że wyglądali jak dwie dopasowane przyssawki. Całowali się coraz mocniej i namiętniej, aż mlaskało. Draco złapał ją w pasie i jeszcze mocniej pogłębił pocałunek.
Po chwili oderwali się od siebie, oboje ze zmierzwionymi włosami i oczami zasnutymi mgiełką, o przyspieszonym oddechu, a trójka ich przyjaciół patrzyła na tą scenę z szeroko otwartymi oczami.
Hermiona odsunęła się od Dracona i poprawiła i tak już rozczochrane włosy. Otrząsnęła się już z szoku, podobnie jak ślizgon. Jednak ich przyjaciele nadal mieli zaskoczone miny (jadaczki otwarte aż do ziemi, a oczy wyskakiwały im z orbit).
- Draco?...- spytał Blaise i uśmiechnął się pod nosem. Mam nadzieję, że będę ojcem chrzestnym! I muszę zacząć przygotowywać wieczór kawalerski! Zadzwonię do tego klubu z nagimi paniami, może jeszcze będą miejsca!
- No co? - wzruszył ramionami Draco, nie wiedząc o czym myśli Zabini. Bo raczej gdyby wiedział, to już pewnie wraz z Teodorem kopaliby w Zakazanym lesie dół na zwłoki -Ruda kazała.
Ginn nadal nie mogła się otrząsnąć. Co tu się właśnie stało? Wypita duża dawka Ognistej wyraźnie nie pomagała rozwiązać tej zagadki.
Odszukała więc spojrzeniem Teodora, z którym się już zakumplowała, ale po jego minie już wiedziała, że raczej niczego się od niego nie dowie.
Teodor siedział cicho, sztywno wyprostowany w białej zmiętej koszuli i czarnych jeansach wpatrzony w jeden punkt na podłodze.
Hermiona nie odezwała się słowem. Nadal szumiało jej w głowie. Nigdy nikt jej tak nie pocałował...
A teraz...
Jej wróg....
Ptfu, były wróg. Otrząsnęła się, odgarnęła włosy do tyłu i pomyślała :
No cóż, plotka, że Malfoy niesamowicie całuje okazała się prawdziwa.
- Em... - Hermiona zerknęła na każdego towarzysza z osobna. - chyba pora już iść spać. - była zmęczona, głodna i właśnie pocałowała się z byłym wrogiem. Chciała już sobie iść zanim ten dzień stanie się jeszcze bardziej popieprzony.
- Nie, no co ty..- Blaise pokręcił stanowczo głową - czy coś się stało? Bo jakoś mi się nie wydaje! Malfoy wykonał zadanie. Teraz on kręci. - zakomenderował.
Draco wziął butelkę i zakręcił nią porządnie.
Padło na Diabła.
- Pytanie czy Wyzwanie, Diable? - spytał Draco wesołym głosem, lecz w duchu zastanawiał się skąd ta gryfonka nauczyła się tak całować...
- Hmmmm- Diabeł zrobił minę filozofa- Niech będzie wyzwanie. Może i ja dzisiaj w kimś zasmakuję- tu spojrzał na Ginn, jednak ta tylko prychnęła gniewnie i powiedziała,, Nigdy w życiu!".
- Wyzwanie powiadasz - Draco aż zatarł ręce a Diabeł już wnet miał pożałować swojego wyboru - Masz iść wykraść rajtuzy McGonagall. - Draco uśmiechnął się arcy ślizgońsko i wyłożył zadowolony na podłodze.
- Dobra! - zawołał Blaise- zawsze chciałem wiedzieć, jakiej marki nasza McBabka ma rajstopki.- wstał i ruszył w stronę drzwi.
- Zaraz! - zawołała Hermiona - Przecież może cię złapać! Nie idź tam! - była przerażona wizją Blaisa w sypialni swojej nauczycielki.
- Na tym przecież polega ta zabawa, Granger- westchnął Draco, nadal leżąc- Zawsze ryzykujesz. Prawdą lub wyzwaniem. Blaise wybrał wyzwanie, niech więc czyni swoją powinność. - Blaise zasalutował Draconowi i wyszedł.
W salonie zapanowała cisza, tylko Draco nucił sobie pod nosem.
- Nie podoba mi się to- powiedziała Hermiona, gdy po 15 minutach Blaisa nadal nie było. - A jak mu się coś stało?- spytała zaniepokojona.
-Spokojnie - zaoponował Draco - Najwyżej McStaruszka wlepi mu szlaban i będzie musiał czyścić kible w szkole. Zresztą- Blaise już tak często myje kible w szkole, że ostatnio zastanawiał się, dlaczego mu za to nie płacą.
Nikt się na to nie odezwał.
Ruda leżała rozpostarta na podłodze i patrzyła w sufit próbując zapanować nad chaotycznymi po alkoholu myślami.
Teodor natomiast od wyzwania Dracona nie odezwał się słowem. Teraz oparty plecami o swoje jednoosobowe łóżko czytał książkę.
Draco w dalszym ciągu leżał na podłodze, nucąc sobie jakieś dziwne piosenki pod nosem, a Hermiona...
Właśnie, a Hermiona co?
Siedziała po turecku i patrzyła ciągle na zegarek, martwiąc się, że Zabini wpadł w jakieś kłopoty.
Uhhhhhhhhhhhh!
Czemu ten kretyn nie dał mu jakiegoś łatwiejszego zadania?? Głowiła się. Choćby zjedzenia fasolki Bertiego o smaku koziego moczu?
Ale nie!
Jemu są potrzebne do szczęścia rajtki McGonagall. Idiota! Spojrzała z pogardą w stronę Dracona, który w dalszym ciągu udawał, że nie widzi jej rozzłoszczonego wzroku.
- Spokojnie Granger- powiedział w końcu, nadal patrząc w sufit - Wróci.
- A jeśli wróci ze szlabanem?
- To wróci ze szlabanem. - odparł i ziewnął przeciągle - nie ględź.
- Ja ględzę? - spytała już nieźle wkurzona Hermiona. - To ty kazałeś swojemu najlepszemu przyjacielowi iść do sypialni McGonagall po jej zasrane rajtki! A co jeśli się obudziła i przypakowała mu zaklęciem myśląc, że to jakiś złodziej?! Może już ma kłopoty- Hermiona podniosła się gwałtownie. - Idę tam.
- Granger. - warknął Draco również się podnosząc. - Czy ty... - zaczął, lecz niedane mu było skończyć, bo właśnie do pokoju wleciał cały zdyszany Blaise, mając w ręce to, o co Draco poprosił.
- Mam - podniósł rękę ze skradzioną częścią odzieży w dłoni niczym puchar. - Chociaż ciężko było.
Hermiona westchnęła z ulgą.
- Widzisz Granger, a nie mówiłem? - powiedział blondyn.
- Och zamknij się - odparła Hermiona - Chodź Ginn, idziemy do siebie. Mam już dość tego dnia.
- Ja też - odparła Ginn wstając.
- Także miło było- Hermiona uśmiechnęła się do Teodora, który o dziwo odwzajemnił jej uśmiech- ale już idziemy.
I już po chwili zniknęły za drzwiami ślizgońskiego dormitorium.
^^^
Nazajutrz Hermiona i jej przyjaciółka obudziły się z bólem głowy.
Hermiona natychmiast przypomniała sobie wczorajszą noc i krzyknęła na głos:
- Co ja najlepszego zrobiłam?!
- Co.. Co się dzieje? - mruknęła jeszcze na wpółśniąca Ginny, a nieotrzymwszy odpowiedzi przewróciła się na bok w stronę ściany i otuliła pierzyną. Po chwili spod jej kołdry zaczęło dobiegać ciche chrapanie.
W tym czasie Hermiona poszła do łazienki i popatrzyła na swoje odbicie w dużym prostokątnym lustrze stojącym nad umywalką naprzeciwko wyjścia z powrotem do ich sypialni.
- Co ja najlepszego zrobiłam? - mruczała do siebie. Miała na myśli pocałunek oczywiście.
Mimowolnie spojrzała na swoje usta, które jeszcze kilka godzin temu były całowane przez ślizgona.
- Boże. Nigdy więcej nie piję ze ślizgonami. - schowała twarz w dłoniach.
I widzicie? Mówiłam, że nie potrafię pisać regularnie.
Rozdział nieco pogmatfany i moim zdaniem dziwny, ale myślę, że nie jest tak źle!
Rozdział pojawi się.... - GDZIEŚ W TYM ROKU 😂 Może za tydzień , może za miesiąc, a może za pół roku.
Tak czy owak kiedyś będzie, tyle obiecuję
Mercima


