Spis treści

 

sobota, 19 listopada 2016

Rozdział 11

 - Musimy porozmawiać- powiedział zdecydowanie Draco.
Hermiona spojrzała na niego, wyraźnie się spięła.
- Dobrze. - ściągnęła rękę z klamki i wykonała 3 kroki w kierunku Dracona ( nie mniej, nie więcej!)
Draco kiwnął głową w stronę kuchni. Hermiona skinęła mu i ruszyli w stronę kuchni. Najpierw weszła Hermiona, potem Draco. Zamknął drzwi.
- A więc? - Hermiona oparła się o blat kuchenny, żeby chociaż wyglądać na pewną siebie. (a nie była!) - O czym chciałeś porozmawiać? - spytała sucho, lecz z nutką ciekawości w głosie.
Draco stanął przy drzwiach, naprzeciwko niej. Przewracała wzrokiem po kuchni, zatrzymywała wzrok na każdym naczyniu, powoli, usiłując nie zwracać uwagi na to, że blondyn bacznie jej się przygląda.
- Granger... - zaczął. Nareszcie zwróciła ku niemu swoje orzechowe oczy. Nabrał powietrza i kontynuował: - Nie owijając w bawełnę. Chcę cię przeprosić. - nie odrywał od niej oczu, ona od niego też nie. W jej oczach gościło teraz szczere zdziwienie.
-Przeprosić?- spytała, jakby nie mogła pojąć.
-Przeprosić- powiedział mocno Draco.-Za.. - westchnął głęboko-  za wszystkie złe rzeczy, które ci wyrządziłem.-powiedział mocno, nie odrywając od niej wzroku.
Przeprosić.... Teraz? Naprawdę? A kiedy ostatnio z nim rozmawiała olał ją totalnie. A ona próbowała... On myśli, że to jest takie łatwe! - myślała kasztanowłosa, spuszczając wzrok z Draco, na umywalkę, w której piętrzył się stos naczyń do pozmywania.
Przez chwilę milczeli.
- Wiesz- przerwała ciszę Hermiona, Draco zwrócił na nią wzrok - to nie jest proste. - spojrzała mu w oczy.- Ani trochę.
- Wiem- powiedział twardo Draco - Wiem, byłem głupi- dodał. - I naiwny- powiedział ciszej.
-Naiwny? - spytała Hermiona, marszcząc brwi.
Draco westchnął.- Nieważne. - machnął ręką.
- Wiesz,to strasznie boli- powiedziała- ale postaram się. - Draco podniósł na nią oczy- ale nie oczekuj,że nagle staniemy się super znajomymi, czy coś w tym stylu.- dodała i nagle cały stres i sztywność z niej odpłynęła.
- Spoko- parsknął Draco i uśmiechnął się do Hermiony. Ta odwzajemniła lekko uśmiech.
Przez chwilę tylko uśmiechali się do siebie.
- No to co? - spytała Hermiona - idziemy sprawdzić, czy się już nie pozabijali?
- Jasne- parsknął Draco - mam nadzieję, że Ruda ich jeszcze nie okaleczyła tymi swoimi długaśnymi paznokciami.
Hermiona parsknęła śmiechem.
Draco otworzył drzwi i ukłonił się niczym służący- Panie przodem.
- Dziękuję- parsknęła znów Hermiona- Patrzcie jaki nagle dżentelmen się z niego zrobił.
- Zawsze taki byłem. - odpowiedział zgryźliwie- tylko ty tego nie widziałaś.
- Jasne- odparła sarkastycznie Hermiona.
 Stanęli oboje w progu i pootwierali aż buzie, gdyż zobaczyli dość niecodzienny widok.
Teodor i Blaise siedzieli na jednej sofie, ruda na drugiej... Co robili? Grali. W co? W rozbieranego pokera, i z tego co było widać Ginn wygrywała, bo Blaise był już bez spodni , a Teodor bez koszulki i skarpetek.
- Ginn? - spytała Hermiona. - Ty, ze Ślizgonami? - spytała sarkastycznie.
- Wiesz- Ruda wychyliła się zza kart- kiedy was nie było chwilę rozmawialiśmy i dokonałam przełomowego odkrycia! - powiedział, po czym położyła na stoliku 3 asy.
- Jakiego? z spytała Hermiona i usiadła koło niej. Draco usiadł naprzeciwko, na kanapie z półnagimi kolegami.
- Że Ślizgoni też mają mózgi!
- Ej! - zawołał Blaise- Bez takich!
Ginn tylko wystawiła mu język.
- Oni naprawdę są okej ludźmi- powiedziała do Herm.- Teodor czyta te same książki co ja, Blaise też!
- O! - Hermiona zdrowo się zdziwiła.
- Dobra Blaise! - zawołała ruda- Mam 3 asy! Rozbieraj się! - zaśmiała się diabelsko.
- Oszukujesz! - Diabeł wskazał na rudą oskarżycielsko palcem - Na pewno oszukujesz! - mimo to, zaczął ściągać koszulkę.
- Ło, na Godryka! Jak to zobaczę to chyba wzrok stracę! - Herm zakryła oczy dłonią.
- Ej, Granger! Ja mam przecież idealną klatę!-poklepał się Diabeł po brzuchu.
Hermiona zerknęła. I kaloryfera bynajmniej tam nie zobaczyła....
- Eeej, ludzie! Może zagramy w butelkę?! - zawołał Teo.
- Czemu nie- kiwnęła głową Hermiona, w sumie, to nigdzie jej się nie spieszy, do świtu jeszcze daleko, za to może się wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć.
-Ale ja chcę dokończyć grać w pokera!- tupnęła nogą Ginn. - Chcę zobaczyć jak ślizgoni przegrywają całkowicie z jedną gryfonką!
- Ale Ginn- zaśmiała się Hermiona- oni już przegrali- przeleciała wzrokiem po półnagich ślizgonach i roześmiała się, a Draco jej zawtórował.
- Dobra!
W końcu wszyscy zgodziliśmy się zagrać. Ale jak się okazało, nie ma butelki!
- Ej! - zawołał Draco- my mamy butelki ognistej, ale pełne.
- Ej, to mam pomysł,- wtrącił Teo- oglądałem kiedyś w telewizji, jak kilka osób siedzi w kółku i mają po butelce jakiegoś piwa. I każdy z nich po kolei mówi: nigdy przenigdy.... I mówi czego nigdy nie zrobił. a ci co to zrobili biorą łyka ze swoich butelek. Wygrywa ten, kto pierwszy wypije swoje piwo.
- Doooobra- powiedzieliśmy zgodnie.
Draco przyniósł butelki ognistej i wręczył każdemu z nas. Wstaliśmy z sof i usiedliśmy na podłodze w kółku.
- Dobra, to może ja zacznę - powiedział Teodor - Nigdy przenigdy nie dostałem żadnego trolla (najgorsza ocena).
- pfff- prychnęła Ruda, a Blaise jej zawtórował i oboje pociągnęli po łyku Ognistej.
Hermiona rozbawiona uśmiechnęła się lekko do Dracona, oni nie dostali nigdy żadnego trolla.
Następny był właśnie Draco
- Nigdy przenigdy nie całowałem się z chłopakiem - uśmiechnął się cwanie, patrząc na Blaisa.
- No ej! Zrobiłeś to specjalnie- powiedział Diabeł tonem małego obrażonego dziecka - Byłem wtedy pijany!
- Nie mogłeś być tak pijany, żeby pomylić Goyla z Astorią
- Najwyraźniej mogłem- mruknął i pociągnął mocnego łyka.
Draco obserwował kątem oka, czy kasztanowłosa się napije. Ta spojrzała na niego i pochyliła się nad trunkiem.
No tak- pomyślał- przecież Wieprzlej ją całował. - skrzywił się.
Ginn też pociągnęła dużego łyka. Ona miała Harry'ego Pottera, ale przed nim było też paru innych...
Następna była Hermiona.
- Nigdy przenigdy- zaczęła- nie myślałam, że zacznę lubić Ślizgonów.
Trzej ślizgoni napili się a teraz była kolej na Ginny
- Nigdy przenigdy nie lubiłam blondynów. - zerknęła na Dracona- Sorry Malfoy, nie ten typ.
Nikt nie pociągnął łyka. Grupa usłyszała westchnięcie i po chwili Hermiona Granger upiła łyka ognistej. Draco uśmiechnął się, lekko rozbawiony. Czuł się prawie tak, jakby to był od niej komplement.
- A mi nigdy przenigdy - rzekł Diabeł - nie podobał się nikt z tego grona.
Zabrzmiała cisza.
Naraz Blaise usłyszał 4 westchnięcia i wszystkie butelki poszły w ruch.
....
- Dobra! Wygrałem- zawołał triumfalnie Diabeł unosząc pustą butelkę niczym złoty puchar - Jestem królem tej gry.
- Stary - powiedział Draco- ty robiłeś praktycznie wszystko....
- To może teraz w końcu zagramy w butelkę? - spytała Ginn
Wszyscy ochoczo przystali na tę propozycję, byli trochę wstawieni.
Pierwszy zakręcił Teodor. Wypadło na Ginny.
- Prawda, czy wyzwanie? - spytał Teodor.
- Hm..- zamyśliła się ruda analizując, który wybór będzie lepszy.
- Prawda.
- Z iloma chłopakami spałaś? I wymień ich- spytał prosto z mostu Teodor. Słyszał o Weasleyównie różne plotki, ciekawy był, czy są one prawdą.
Ruda zmieszała się. Teraz nagle stwierdziła, że lepiej by było, gdyby wzięła wyzwania, no ale trudno. Za późno.
- Cóż... Był Dean Thomas- zaczęła wyliczać Ginny- Ernie McMillian- na dźwięk tego nazwiska Hermiona skrzywiła się mimowolnie. Ten dupek się do niej dobierał. - Terry Boot, Smith.... - Hermiona zakrztusiła się własną śliną. Smith? Zachariasz Smith? Serio?
Nic jednak nie powiedziała, stwierdziła, że nie będzie się mieszać w sprawy łóżkowe przyjaciólki. Bo sama Hermiona spraw łóżkowych nie miała....
Ginny już brała butelkę by kręcić, ale przerwał jej Malfoy.
- Zaraz. A Potter?
- Co ,,Potter"? - spytała Ginn, ale mimowolnie się zaczerwieniła.
- No, to przecież twój chłopak.
Ginny unikała spojrzeń swoich współtowarzyszy. Uparcie utkwiła wzrok w butelce po ognistej.
- Nie spałaś z nim- powiedział Draco, nie dowierzając- Co, czeka z tym do ślubu? - zadrwił.
- Malfoy, nie przeginaj- zbeształa go Hermiona, choć sama chciała to wiedzieć.
W końcu Ginny odpowiedziała.
- Bo Harry... Harry jest prawiczkiem.... - powiedziała to tak cicho, że gdyby nie przysunęli się w odpowiednim momencie, nie usłyszeliby.
Nastała cisza, po chwili zamieniła się ona w istne wariatkowo.
Blaise i Teodor śmiali się tak głośno i tak mocno, że aż dziwne, że nie wypluli płuc, Draco śmiał się tak, że z oczu płynęły mu łzy rozbawienia. Natomiast Ginny wrzeszczała na nich, że mają nikomu o tym nie mówić. Dopiero po przysiędze harcerskiej całego grona ruda w końcu się uspokoiła i mogli grać dalej. Wzięła butelkę i mocno nią zakręciła:
Blaise, Teodor, Draco, Hermiona, Ginny, Blaise, Teodor.... Draco.
- Prawda czy wyzwanie? - spytała ruda, namyślając się już, jakie zadanie lub pytanie mu zadać
- Wyzwanie- powiedział pewnie Draco. O wiele woli wyzwanie od niewygodnych pytań
- Pocałuj osobę, którą wskaże ci butelka- rozkazała Ruda.
-Spoko- odparł Draco i odebrał od Rudej butelkę.
Położył ją na ziemi i mocno zakręcił.
Kręciła się i kręciła..... I kręciła.....
Kręciła....
Kręciła....
Hermiona, Ginny, Blaise, Teodor, Hermiona.. Ginny..Blaise...Teodor...Hermiona...Ginny...Blaise...Teodor.......Hermiona
Butelka zatrzymała się, a dopiero co pogodzeni wrogowie spojrzeli sobie w oczy.



Podoba się?

P.S. Następny rozdział będzie w pierwszym tygodniu grudnia 😀
Mercima





7 komentarzy:

  1. Cześć.
    Co do treści, to czasem przekładasz nad nią formę i czytelnik ma wrażenie przedobrzenia, zasypania ogromem informacji o tym, co robi dany bohater; niemniej dialogi są zapisane dość poprawnie (czasem kropka pojawi się nie tam, gdzie trzeba, a dywizy wygryzły pauzy, ale nie przeszkadza to jakoś szczególnie w odbiorze tekstu. Beta mogłaby się tym zająć, ale może tylko wskazaniem ci, gdzie popełniasz błędy, bo masz mocne podstawy). Twoje opisy są spójne i napisane w dobrym stylu, chociaż jest ich naprawdę, naprawdę mało, można by rzec, że zbyt mało.
    A teraz odniosę się do dopisku pod rozdziałem - to raczej nie przysporzy ci czytelników, raczej ich odtrąci. W fanfikach potterowych prawie wszystko już było, więc naprawdę trudno się wybić. Nie można się tak szybko poddawać! Lepiej dostać jeden, ale porządny komentarz, niż trzy z udawanym zachwytem, zapewniam cię. Niemniej jest to tylko i wyłącznie twoja decyzja, co poczniesz z tym blogiem. Pozdrawiam cieplutko i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zapomniałam - może ładna szata graficzna mogłaby przyciągnąć trochę osób? Polecam ci zamówić szablon w którejś z szablonowni, albo wybrać coś z galerii. Albo chociażby poszperać w google grafika i znaleźć ładny nagłówek, a potem pobawić się w tych podstawowych funkcjach blogspota.

      Usuń
    2. Dziękuję za szczerą odpowiedź. Masz w zupełności rację, z tą dopiską się zapędziłam. Dziękuję za wskazówki, na pewno się do nich zastosuję ��

      Usuń
  2. Uśmiałam się przy rozbieranym pokerze :D
    Jestem ciekawa co z tego pocałunku wyniknie i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział !
    Pozdrawiam gorąco i życzę weny :)
    Basiabella

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko... jestem ciekawa czy to zrobi... Bo no nic idę czytać dalej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń