- I wtedy rudy by się przewrócił...Czujesz temat - mówił ożywiony Teo, bogato gestykulując rękami, którymi co chwilę uderzał przez przypadek w kant swojego łóżka- dokładnie w środek...
- Blee- skrzywił się Draco, przerywając mu- Weź nie powtarzaj mi tego trzeci raz, bo zaraz kolację zwrócę.- powiedział skrzywiony z obrzydzenia.
Ślizgoni siedzieli na swoich dużych drewnianych łóżkach usłanycn zieloną jedwabną pościelą w swym dużym dormitorium(poprosili Snape'a by mogli razem dzielić pokój),
które dzielili jeszcze z Blaisem- przez którego całe dormitorium wyglądało jak chlew (a przynajmniej tak sobie Smok z Teodorem tłumaczyli).
Teodor przewrócił swoimi czarnymi jak noc oczami i spojrzał na blondyna karcąco.
- Mogę mówić dalej?
- Nie. -odparł wrednie blondyn - Wyjaśniłeś mi to bardzo dokładnie.
- Ale... - Teo chciał jeszcze coś dopowiedzieć.
- Trzy razy. - przerwał mu Draco, tym razem sucho, po czym dodał już łagodniej- Nie musisz mi po sto razy wszystkiego powtarzać. Przecież już tyle odpałów przeszliśmy i żadnego nie schrzaniłem...
Teodor westchnął.
- Masz rację, ale zależy mi na tym, by ten numer wyszedł perfekcyjnie. Rudy musi zapłacić. Za wszystko. - ostatnie zdanie wypowiedział tonem, który mroził krew w żyłach.
- Hmm...No tak, ostatnio za bardzo podskakuje... I jeszcze próbował uszkodzić moją majestatyczną twarz... - Draco nie chciał mówić nic o tym, że to przez ryżego Granger jest najpewniej podłamana psychicznie, bał się reakcji Teodora, że on, Draco Malfoy mówi o szlamie.
I to o Granger.
Ale rudy naprawdę zasłużył na porządny łomot.
Blondyn martwił się, bo decyzja, by pogodzić się ze swoimi dawnymi wrogami (oprócz tego plugawego Weasleya knuta niewartego!) może stanąć na przeszkodzie przyjaźni jego i Notta. A do tego przecież nie mógł dopuścić. Teodor był jego przyjacielem od małego, nie mógł go stracić. Nigdy!
Nie chciał też siedzieć bezczynnie, w końcu postanowił zmienić swoje zachowanie, czując coraz większe wyrzuty sumienia.
- Draco, żyjesz?- wybudził go z transu Teo uśmiechając się pod nosem- o czym tak dumasz?
- A nic.. Nic. - mruknął nieprzytomnie w odpowiedzi Draco i spojrzał na przyjaciela.
- No więc chciałbym skutecznie dowalić wieprzlejowi za to, że nam napyskował ostatnio, za Hermionę i... za to, że po prostu jest rudy- Teo uśmiechnął się wrednie i uderzył pięścią o pięść.
- Aha- mruknął Draco.
Zaraz zaraz... Za HERMIONĘ?
Nie szlamę??
Nawet nie Granger, tylko Hermionę??
Co jest? (Co tu się odjebało?) Draco Malfoy musi wybadać sprawę.
- Hmm..? Za tę... szlamę? - ledwo przeszło mu to określenie przez gardło, dawno go nie używał, ale dla dowiedzenia się, co też Teodorowi się pokręciło w głowie chyba warto go użyć.
Teodor spojrzał na niego dziwnie.
- Smoku- westchnął- musimy poważnie porozmawiać.
^^^
-Hermmmi... Dll...dla...Czego juszz poszłysssmy?... - zapytała ledwo przytomna Ginn podtrzymywana przez przyjaciółkę.
- Bo jesteś pijana, poza tym...- Hermiona zaczerwieniła się na wspomnienie niezbyt przyjemnego pocałunku z podpitym brunetem - Poza tym już bardzo późno. Chodźmy do naszego pokoju...- Hermiona przystanęła i ze zdziwieniem rozejrzała się po dużym pomieszczeniu, całym w różnych odcieniach zieleni i połyskującego srebra. Jej wzrok zatrzymał się na obrazie naprzeciwko nich.
-Slytherin...Salazar Slytherin- szepnęła sama do siebie. - Szlag.
- CCO... moowisz? - spytała chrapliwie Ruda pochylając się ku twarzy przyjaciółki.
- Ginn... Cicho.- szepnęła Hermiona przykładając palec do ust - Jesteśmy u wroga.
- Volemorta?? - krzyknęła Ginn.
-ćsssiiiiii! Na litość boską, bądź cicho.... Muszę nas jakoś stąd wyprowadzić, bez spotkania kogokolwiek. (bo miałyby przesrane) - szepnęła gorączkowo.
^^^
- Tak więc mam gdzieś jaką kto ma krew, czy czystą, czy brudną, czy pół na pół. Przecież byłem do tego zmuszony, przez nich.- mówił emocjonalnie Teo- Przez śmierciożerców. I przez mojego ojca - dodał, a w jego oczach zabłysnął gniew.
Draco patrzył z niedowierzaniem na Teodora wygłaszającego swój interesujący monolog i nie mógł uwierzyć własnym uszom i własnemu szczęściu. (w końcu głupi mają to swoje zasrane szczęście). A więc mógł się zmienić, bez żadnych obaw, że Nott się od niego odsunie! Prawie skakał z radości pod sufit.
- A więc jak.... Dokopiemy Wieprzlejowi?- zawołał bojowo.
-Dokopiemy! - zawołał Teo, unosząc prawą rękę w geście bojowym, uderzając boleśnie łokciem o podparcie łóżka.
^^^
Czarnoskóry chłopak szedł tanecznym krokiem w stronę pokoju wspólnego Slytherinu , nucąc ,,Pszczółkę Maję" pod nosem. Był bowiem w bajecznym humorze. Wszedł do pokoju wspólnego i nadal nucąc, skierował się do ich pokoju. Już miał rękę na klamce, gdy za sobą usłyszał dźwięk pękającego wazonu. Natychmiast się odwrócił, a to co zobaczył strasznie go zdziwiło.
- Weasley? - parsknął śmiechem, patrząc na ukrywającą się dość nieudolnie pod stołem dziewczynę. Ta mruknęła coś niezrozumiałego w odpowiedzi i wyczołgała się spod stołu.
- Ginn, musiałaś? - spytał głos po lewej, Blaise z dekoncentracją spojrzał w tamtą stronę i zobaczył wyłaniającą się zza starej zbroi... Granger?
Ruda machnęła tylko ręką w odpowiedzi i próbowała się podnieść, podpierając się o stół jedną ręką.
-Granger? - Blaise znów parsknął śmiechem- Co wy tu robicie?
- Cześć Zabini. Jak widać, stoimy. - odparła Hermiona, zerkając na nieudolne próby wstania Ginn z podłogi- Ale już wychodzimy. - chciała się jak najszybciej stąd ulotnić, zanim ktoś jeszcze je zobaczy.
-Chodź Ginn- Hermiona podeszła do przyjaciółki i zaczęła ją podnosić.
-Mrrrhhhhh.... - burknęła Ginn, podpierając się o kasztanowłosą.
- Gdzie się tak schlała? -spytał zaciekawiony Blaise, kiwając głową na rudą.
Hermiona odwróciła się w jego stronę i mruknęła speszona
- W VictoryPub.
Blaise aż gwizdnął.
-No - powiedział- zasób alkoholu tam mają niezły. - uśmiechnął się.
Hermiona nieśmiało odwzajemniła uśmiech.
- Mogę cię o coś prosić?- spytała niepewnie, poprawiając rękę Ginn na swoim ramieniu.
-Pewnie- Blaise kiwnął głową.
- Mógłbyś nikomu nie mówić, że tu byłyśmy...? - spojrzała na niego prosząco.
-Spoko - kiwnął głową- Każdemu się zdarzy.
Taa... Wylądować z pijaną przyjaciółką w pokoju wspólnym wrogiego domu? Jaaasne.
Brązowowłosa uśmiechnęła się promiennie.
- Dziękuję. Aha! - odwróciła się w stronę stołu i wyciągnęła różdżkę- Reparo.- mruknęła i antycki wazon stłuczony przez rudą złożył się w całość.
- No- kiwnęła głową na Zabiniego- to my idziemy.- przekręciła się z Ginn w stronę drzwi.
I wtedy usłyszała kroki.
- Czekaj, zapomniałem wziąć z pokoju wspólnego książki o wojnie goblinów! Zaraz wracam - usłyszała i zamarła.
- Okej Terrence!
Blaise podszedł do niej szybko, wziął pod ramię Ginn i szepnął - Szybko! Chodźmy do dormitorium. - zaczął ciągnąć ją w lewą stronę.
Hermiona spojrzała w stronę wyjścia z tego piekielnego ślizgońskiego pokoju wspólnego. 10 metrów. Spojrzała w stronę pokoju, który wskazywał ślizgon. 5 metrów. Po expresowej analizie ruszyła (wręcz galopem) podtrzymując z jednej strony młodszą gryfonkę, Blaise zaś podtrzymywał ją od drugiej strony.
Złapali za klamkę, otworzyli drzwi i wpakowali się do środka, trzaskając drzwiami.
- Hej, co tak trzaskasz drzwiami Diable! Śmierć cię goni? I kogo trzymasz...? - Teodor Nott, siedzący na łóżku spojrzał na niego i z niemym, aczkolwiek pozytywnym zdziwieniem zobaczył dwójkę nieproszonych gości.
- Wow! To dlatego cię nie było od rana? -spytał Teo, kiwając z rozbawieniem głową- ładnie to tak balować beze mnie?- uśmiechnął się i zerknął na speszoną brązowłosą - Hej Hermiono.
- Cześć Teodorze. - uśmiechnęła się, a jej policzki nabrały rumieńców.
- Siadaj. - klepnął miejsce obok siebie na łóżku i odłożył przed chwilą czytaną jeszcze książkę- Co cię do nas sprowadza o tej porze? - spytał zaciekawiony.
-Och.. Wiesz... To było przypadkowo... - Hermiona zaczęła się plątać w wyjaśnieniach, czerwieniąc się jak piwonia.
Blaise parsknął śmiechem i położył śpiącą już Rudą na jednym z łóżek.
- Stary, chciałoby się, ale one tylko przejazdem.- roześmiał się Zabini i wyjaśnił Teodorowi w czym rzecz.
Teodor po wysłuchaniu pokręcił tylko głową i kiwnął głową na rudą- Ta to nieźle zabalowała.
- No nie? - powiedział Blaise i rozglądnął się po pokoju w poszukiwaniu czegoś... Lub kogoś .
- A gdzie Smok?
- W łazience- odparł Teodor - Bierze prysznic. A się zaskoczy, kto nas odwiedził- uśmiechnął się do Hermiony, która nadal walczyła z potwornymi rumieńcami na twarzy.
Wtem drzwi łazienki otworzyły się i stanął w nich blondyn.
Hermiona spojrzała w jego stronę i od razu odwróciła wzrok.
Smok był bowiem.... W samym ręczniku.
- Smokuuuu! - krzyknął Blaise wesoło- Patrz kto nas odwiedził- pokazał dłonią na siedzącą na łóżku obok Teodora Granger.
Blondyn spojrzał w jej stronę i zmarszczył brwi ze zdziwienia.
- Granger? - ...- A co ty tu robisz?
- Ja ....- Hermiona natychmiast się podniosła- Nic. Już idę.
- E, e! Spokojnie- Blaise złapał ją za rękę i posadził z powrotem na łóżku. - Nasz smok na pewno się cieszy, że cię widzi. Prawda Smoku?- Blaise spojrzał porozumiewawczo na Smoka, ale ten wlepił tylko w niego oczy.
No co jest?! Przecież chciałeś się z nią pogodzić! My chcemy się z nią pogodzić! No dajesz! Próbował przekazać mu na migi Blaise.
- Ta...- mruknął Smok, jakby otrząsnął się z szoku. Podszedł do szafki, wziął jakieś dresowe spodnie i podkoszulek, po czym poszedł się ubrać.
- Ja... Naprawdę już pójdę...- jąkała Hermiona, podczas jego chwilowej nieobecności.
- No nie wygłupiaj się! Pójdziesz, jak ruda się obudzi - odpowiadał jej na to Teo. A Blaise mu przytakiwał.
- Jestem- mruknął Draco, stając już ubrany w drzwiach łazienki, po czym ruszył w stronę swojego łóżka.
Usiadł na nim i rozpoczął konwersację.
- A więc... Jakim cudem się tu znalazłaś? - spytał, chyba ciut zbyt ostrym tonem, bo dziewczyna od razu się wyprostowała.
- Źle się teleportowałyśmy.- odparła, zerkając, czy Ginn się przypadkiem nie budzi. Nic z tego.
- Och. Okej. - odparł kiwając ze zrozumieniem głową, wstał z łóżka i podszedł do barku.
- Czego się napijesz?
Hermiona spojrzała na niego z lekkim szokiem. ( zmieniacz nastroju lvl Hard xD)
Przepraszam, że tak późno dodany, ale jest 😜
Mercima
Szukałam, ostatnio twojego opowiadania. I w końcu je znalazłam. Kolejny za tydzień 😉.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje ze pojawi się Blinny.
Czekam z niecierpliwością.
Weny i zapraszał do mnie,
MadzikM
Dziękuje i oczywiście zerknę na twojego bloga :*
UsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuńNo trochę to trwało, ale w końcu tu dotarłam, spóźniona o jakieś milion lat świetlnych, ale mniejsza o to.
Rozdział świetny, a ja rżałam jak kobyła w momencie gdy Blaise znalazł Ginny pod stołem :D
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)
Gorąco pozdrawiam i życzę weny!
Basiabella
ps. Nominowałam Cię do "10 zdjęć" , więcej informacji tutaj :)
http://dramione-uczucia-rodem-z-cyrku.blogspot.com/2016/09/nominacja-10-zdjec_15.html
Kiedy kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuńJest
UsuńNo właśnie, kiedy rozdział?
OdpowiedzUsuńDziwny z tego Draco czlowieczyna, nie powiem... ciekawe nak dalej się akcja potoczy... dobra ide czytać dalej, bo zaraz nie wytrzymam z ciekawości
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie piszesz, podoba mi się Twój styl. ;) Oby tak dalej, powodzenia!
OdpowiedzUsuń