Spis treści

 

środa, 3 sierpnia 2016

Rozdział 8

Teleportowały się przed pub. Hermiona od razu spojrzała na szyld jak się okazało ogromnego na kilometr pubu i wytrzeszczyła oczy, po czym spojrzała na podekscytowaną Ginny.
-Ginny... Gdzie my u licha jesteśmy?!- krzyknęła poddenerwowana Hermiona- Miałyśmy iść do normalnego pubu , a nie do...- zabrakło jej na moment słów.
-Do tego olbrzymiego, ekstrawaganckiego pubu dla najlepszych i najbogatszych czarodziei? - dokończyła za nią Ginn.
-Właśnie- przytaknęła, zanim ogarnęła.- Ej! Nie to miałam na myśli.
-Oj Miona- Ginn spojrzała na nią błagalnie- to najlepszy pub w całym czarodziejskim świecie. Nie chcę iść do jakiegoś małego pubu dla lamusów.- spojrzała na minę Herm i dodała- Bez obrazy, oczywiście.
-Ginn... - Herm spojrzała jeszcze raz na ogromny budynek, z którego dobiegała głośna muzyka i śmiechy. - No dobra. Co mi szkodzi.
-Jeej! - Ginn krzyknęła głośno- Super imprezo, nadchodzimy!
^^^
- Weasley idiotą jest... Każdy to wie... Rudym debilem jest .... i to fest....- nucił Draco pod nosem jedząc kolację w Wielkiej Sali. Odkąd Blaise wymyślił nową przeróbkę ,, Weasley naszym królem jest'' i zaśpiewał ją Draconowi (oczywiście fałszując) to ten nie mógł przestać jej nucić. - Damskim bokserem jest..... Zawala każdy test....
- Oprócz ciążowego- wtrącił się Teo, siedzący  naprzeciwko niego i wziął się za jedzenie kiełbaski grillowanej.
-No dokładnie- zaśmiał się Draco i spojrzał na Teo. -To co robimy dzisiaj ?
- To co zawsze Pinky. Podbijamy świat- roześmiał się Teodor.
Draco spojrzał na niego z niezrozumieniem. Jaki Pinky?
Teo westchnął cicho. Jak był mały to przyjaźnił się z mugolską dziewczynką w jego wieku, oglądali razem mugolskie bajki. Jego rodzice oczywiście o tym nie wiedzieli. Byli ,,zajęci'',zabijaniem niewinnych ludzi.
-Jaki Pinky? - usłyszał słowa Dracona, który aż przestał jeść jajecznicę.
- Aa, nikt ważny- odparł Teo i machnął lekceważąco ręką - Wiesz, mam pewną propozycję. - oczy mu się zaświeciły. - Co ty na to, by zrobić Wieprzlejowi niemiły żart? - uśmiechnął się ślizgońsko.
Blondyn zastygł z jajecznicą przy ustach i odwzajemnił uśmiech.
- Co więc proponujesz?- spytał, wkładając widelec z jajecznicą do ust.
-Nie tutaj- odparł Teo.- Chodźmy do dormitorium. A tak w ogóle, to gdzie Blaise? -spytał zdziwiony.
- A nie wiem, gdzieś wsiąkł.- odparł Draco- Pewnie znowu się opił.- dodał lekceważąco.
- No nic- powiedział niezrażony Teodor- zaczniemy bez niego.
^^^
Szedł opuszczonym korytarzem, ubrany w czarną pelerynę z kapturem. Jego twarz była niewidoczna, zwłaszcza, że na tym korytarzu panował mrok. Po chwili stanął na środku korytarza, odwrócił się i wszedł do jednej z sal. Drzwi skrzypiały złowrogo,  ale młody czarodziej najwyraźniej się tym nie przejął.
Wszedł do ciemnego pomieszczenia i stanął.
Wyciągnął różdżkę.
- Lumos- powiedział cicho, a z jego różdżki wystrzelił strumień światła.
Skierował różdżkę na stary stół nauczycielski, a także na zniszczone i całe oblepione kurzem i pajęczynami ławki.
Wyciągnął różdżkę przed siebie.
- Chłoszczyść - powiedział cicho i machnął różdżką.
Już po chwili sala lśniła czystością, a chłopak uśmiechnął się zadowolony.
"Zaczynamy" pomyślał, po czym jak gdyby nigdy nic wyszedł z pomieszczenia, zdjął pelerynę i udał się spokojnym krokiem do  pokoju wspólnego.
^^^
Łoo! Alee świetna imprezaaa! - krzyczała Ginn - ŁO! O! ŁO! O!- piszczała, podskakując na parkiecie w rytm muzyki, a obok niej tańczyła również Hermiona, lecz ona ograniczyła się tylko do tańca. Muzyka grała bardzo głośno, wszędzie kręciła się masa ludzi a alkohol lał się strumieniami. Zarumienione już po kilku (taaa) szklankach trunku tańczyły jak szalone na parkiecie. Włosy Hermiony nie były już ułożone w misternego koka, gdyż już na początku imprezy od gwałtownego machania głową (biedny) kok się rozpadł (*)
Były całe rozgrzane, ich ubrania przylepiały się do ich spoconego ciała. Tańcząc kręciły pupami, czym przyciągnęły uwagę dwóch chłopaków, którzy tańczyli teraz obok nich. Jeden znich, szatyn z zielonymi oczami złapał Ginn za rękę i coś krzyknął jej do ucha (inaczej by nie usłyszała), po czym krzyknęła do Miony;
-Herm, idę jeszcze na drinka!!!
Hermiona wystawiła w górę kciuk
-Dobra!!! - i bawiła się dalej.
Tańczyła kręcąc się w różne strony. Po chwili chłopak, ktory tańczył obok niej złapał ją za rękę i już po chwili zaczęli tańczyć razem. Hermiona bawiła się jak nigdy. Razem z chłopakiem odprawiali szalone wygibasy, od Krakowiaka po dzikie tango (wyobraźcie sobie pijaną Hermionę tańczącą Krakowiaka :D) Chłopak miał brązowe oczy i podobny kolor włosów do jej. Pląsali po parkiecie coraz odważniejsze tańce.
W którymś momencie chłopak złapał Hermionę za tyłek i pocałował.
Hermiona (najprawdopodobniej nietrzeźwa po dużej dawce alkoholu) odwzajemniła pocałunek. Usta bruneta były szorstkie, duże i mokre. Językiem wtargnął do jej jamy ustnej, poczuła smak alkoholu. Wtedy dotarło do niej co robi. Gwałtownie odsunęła się od chłopaka.
- Przepraszam. Tego.. to nie powinno się wydarzyć. -Powiedziała poważnie , po czym odeszła w stronę toalety. Chłopak wydawał się być zawiedziony, ale już po chwili zaczął kręcić się wokół jakiejś długonogiej blondynki.
Hermiona dopchała się jakoś do toalety i podeszła do lustra. Jej makijaż był rozmazany a włosy całe skołtunione. Kręciło jej się w głowie od nadmiaru alhoholu.
O nie.. Muszę znaleźć Ginn.... - mruknęła i obmyła lekko twarz wodą by zmyć i tak już rozmazany makijaż.
Po chwili jako tako się ogarnęła i wyszła z łazienki ruszając w stronę baru taranując sobie drogę łokciami.
Tak jak przypuszczała, zobaczyła tam Ginn siedzącą na krześle barowym pijąc któregośtam drinka, a obok niej siedział chłopak, który jej je stawiał i bez jakiegokolwiek skrępowania  masował ręką jej udo.
- Ginn! - krzyknęła Hermiona i podeszła do przyjaciółki.- Chodź, idziemy już stąd!
-A..ale czemu..? - spytała Ginn nieprzytomnym głosem- Hermiona, przeciez .. dopiero przyszłyśmy <HIK> - dodała i czknęła głośno, po czym złapała się za usta i zaśmiała - Przepraszam!
-No właśnie- przytaknął chłopak i  nie zwracając uwagi na Hermionę dalej masował rudej kolano. Z tego co Hermiona widziała,on też za dużo wypił.
-Nie marudź Ginny.  Idziemy. -Pociągnęła przyjaciółkę za rękę i pozwoliła rudej podeprzeć się na niej.
Chłopak zaczął coś niezadowolony mamrotać," że drinki to wypiła a rekompensaty nie dała". Hermiona jednak nie zwróciła już na niego uwagi i mozolnie zaczęły iść (jeśli można to tak nazwać) w stronę wyjścia.
Jakimś cudem udało im się dopchać do wyjścia, gdzie Hermiona teleportowała je z trzaskiem. Niestety nie była dość skupiona i zamiast trafić do salonu Gryffonów trafiły do salonu Ślizgonów.....

DZIĘKUJĘ, ŻE NADAL ZE MNĄ JESTEŚCIE!!
Moi drodzy, przez kilka miesięcy chorowałam, miałam nawet poważną operację i po prostu nie miałam sił i weny.
Teraz czuję się już o wiele lepiej i zamierzam kontynuować pisanie!
Dziękuję za miłe komentarze!
Następny rozdział za tydzień :)
Mercima

3 komentarze:

  1. Super rozdział !
    Najbardziej zaciekawiła mnie końcówka, więc z niecierpliwością czekam na kolejny ;)
    Najważniejsze, że już wszystko jest dobrze, czekałam na dalszą część i Twój powrót ! :D
    Gorąco pozdrawiam i życzę morza weny !
    Basiabella
    Ps. oczywiście dotarłam dopiero po kilku dniach, ale zapewniam, że masz we mnie zdeklarowaną czytelniczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Tak, wszystko jest już dobrze i zamierzam kontynuowac tego bloga a wpisy dodawac regularnie(w miarę :P). Dziękuje za twoje ciepłe słowa, naprawdę się starałam, by ten rozdział był ciekawy :)
      Również pozdrawiam i biorę sobie twoje słowa do serca ;)
      Już nie ma odwrotu, jesteś moją czytelniczką :P
      P.S. Wybrałam cię do LBA ;)

      Usuń
  2. O matko, ale zabalowały dziewczyny, nie ma co... idę czytać dalej, bo zżera mnie ciekawość

    OdpowiedzUsuń