Nie. Nie,to niemożliwe. Pani Pomfrey powiedziała,że to rak. I że nie można na tą chorobę nic zdziałać magicznie.Powiedziała jednak,że może opóźnić rozwój choroby tak, aby Hermiona mogła spokojnie ukończyć ostatnią klasę. Czyli tak: u Hermiony rak został zatrzymany do końca roku szkolnego. Dłużej nie można. Później czeka ją mugolska chemioterapia. To pewne,że umrze. To więcej niż pewne. Ale na razie odzyskała dawne siły. Ale co z tego, gdy ukończy szkołę, znów je straci. Bezpowrotnie.
Po jej policzkach ciekły łzy. A więc tak miał wyglądać jej koniec. Miała umrzeć. Tak po prostu. Na raka. Chciała założyć rodzinę. Mieć kochającego męża,dzieci. A teraz to wszystko poszło w diabły.
Siedziała zamknięta w łazience, przemyślując to wszystko. Do drzwi łazienki dobijała się Ginny, chcąca wiedzieć wszystko o tej chorobie. Ale Hermiona nie otworzyła jej. Nie chciała z nikim rozmawiać. Chciała ciszy. Co jakiś czas z jej oczy wypływały drobne łzy , gorzkie od smutku.
^^^
Wyszła z łazienki dopiero rano. Zeszła na śniadanie.
Usiadła przy stole Gryffondoru , obok Seamusa.Nałożyła sobie jajecznicy i zaczęła ją powoli jeść. Wszystkie cztery stoły były zapełnione głodnymi i wesołymi uczniami , ciekawymi co też los dla nich dziś przygotował.
A ona? Co dla niej los przygotował?
Zamknęła oczy.Chciało jej się płakać. Ale nie mogła. Nie tutaj.
-Hermiono, musimy porozmawiać.- usłyszała.
-Ginny,proszę cię...- Hermiona spojrzała na przyjaciółkę błagalnie.- Nie każ mi o tym mówić.
- Hermiono, muszę wiedzieć co ci jest. Pomfrey mówiła tylko,że to jakaś mugolska choroba... A potem kazała mi wyjść! Proszę,powiedz mi czy to coś naprawdę poważnego? Hermiona,boję się o ciebie! - Ginny usiadła naprzeciwko przyjaciółki. -Czy to coś naprawdę poważnego?
Hermiona kiwnęła powoli głową.
-Boże! Hermiono,co to za choroba? Powiedz mi, chcę ci pomóc . - głos Ginny stał się piskliwy .
-Później ci powiem,obiecuję . Teraz po prostu nie mogę. - szepnęła Hermiona.
Na chwilę oczy Ginny spotkały się z oczami Hermiony. Dosłownie na sekundę. Wystarczająco ,żeby Ginny zobaczyła lśniące łzy.
-Nie mów nic Harry'emu dobrze?
-Dobrze.
Hermiona zostawiła jajecznicę i pospiesznie wyszła szybkim krokiem z Wielkiej Sali.
Szła szybko, stukot jej butów odbijał się echem po korytarzach. Nie patrzyła pod nogi, nie widziała praktycznie nic,jej oczy były zapełnione od łez. Weszła do pierwszej lepszej sali i wybuchnęła płaczem. Chlipała i szlochała dobre pół godziny. Uspokoiła się. Wytarła oczy szatą i rozejrzała się po sali.
Była w starej dużej klasie,ściany miały zgniło zieloną barwę,ławki były pokryte kurzem. Spojrzała w kat sali i zamarła. Tam,na jednej z ławek siedział chłopak. Patrzył prosto w jej stronę. Hermiona chwiejnym krokiem podeszła do niego, nie za blisko , na dystans.
-Od kiedy tu jesteś?
-Byłem tu przed tobą jeśli o to pytasz-odparł chłopak.
Patrzyła na niego chwilę.
-Dlaczego nie wyszedłeś,gdy mnie zobaczyłeś?-spytała Hermiona zapominając na chwilę dlaczego płakała.
-Już ci powiedziałem. Byłem PRZED tobą. Dlaczego miałbym wychodzić?- chłopak uśmiechnął się zadziornie.-Często tu przychodzę. W dormitorium nie ma spokoju. Nie można się skupić na czytaniu-szarooki chłopak zszedł z ławki-no nic,chyba znajdę inną wolną salę,skoro ta jest zajęta przez Madame-uśmiechnął się lekko.
-Nie!To znaczy..Nie idź, ja już idę do pokoju wspólnego. - Hermiona wytarła oczy rękawem.
-No chyba,że tak-usiadł z powrotem.
-Granger?- spytał,gdy była już w drzwiach-dlaczego płakałaś?
Obróciła się zdziwiona. Dlaczego go to interesowało.Nie no,on nie jest taki zły.W końcu nigdy mnie nie obrażał.
-Nie twój interes ,Nott- (Zaskoczenie xD kom.autora) odparła sucho i wyszła.
Zatrzymała się jednak w pół kroku. Odwróciła się powoli.
-Nott?
-Noo?-spytał trochę zdziwionym głosem.
- Dzięki,że się za mną wtedy wstawiłeś ... I ... Jakbyś mógł oczywiście... Przekazać Malfoyowi,że ...mu dziękuję...-powiedziała niepewnie i spojrzała na Ślizgona.
-Nie ma problemu Hermiono.I nie ma za co-odparł -Weasley to idiota-dodał i zagłębił się w czytaniu książki.
Hermiona uśmiechnęła się lekko i wyszła.
^^^
Poszła do swojego dormitorium.Po drodze zobaczyła obściskującego się Rona z Lavender.Chcąc nie chcąc musiała obok nich przejść.Rudy widząc Hermionę z podpuchniętymi oczami od płaczu odsunął od siebie Lavender i uśmiechnął się szyderczo.
-Cześć Hermiś, co u ciebie?-spytał jadowitym głosem-Znów płakałaś z tęsknoty za mną?
- Jeśli płakałabym z twojego powodu , to ze szczęścia, że nie zmarnowałam sobie życia z kimś takim jak ty. - warknęła Hermiona i omijając ich weszła do swojego dormitorium , gdzie zobaczyła Ginny. No tak, musi jej wszystko opowiedzieć.
^^^
- To rak,inaczej nowotwór złośliwy,Ginny- po każdym słowie z jej oczu wypływała łza- nieuleczalna choroba mugolska.- głos jej się łamał - większość osób mających tą chorobę umiera . Umiera,Ginny! - wybuchnęła Hermiona.
Ginny milczała.
- Pomfrey zatrzymała rozwój choroby jakimiś ziołami , będą działać do końca roku szkolnego, dłużej nie da się zatrzymać tej choroby. Tak więc, w czerwcu umrę. Chemioterapia mnie wykończy.
-Chemio...co?
- Chemioterapia. Naświetlanie radioaktywne. Od tego wypadną mi włosy, brwi.... Będę wymiotować, mdleć. A i tak na pewno nic to nie pomoże. Umrę.
Ginny uparcie milczała. Więc Hermiona kontynuowała monolog.
- Wiesz,Ginn, ja chyba nawet nie pójdę do mugolskiego szpitala. Jak mam umierać, to bez cierpienia.
-Coś jeszcze wiesz o tej chorobie? - spytała Ginny
-Nie. To chyba tyle.
Chwilę siedziały w absolutnej ciszy.
Ginn wstała i przytuliła Mionę- Pamiętaj , masz mnie, chcę dla ciebie jak najlepiej. - odsunęła się.
Wyjęła powoli różdżkę.
-Ginny, co ty robisz?!
- Chcę dla ciebie jak najlepiej Herm- wyszeptała Ginny - mam nadzieję, że mi to wybaczysz - skierowała różdżkę w stronę przyjaciółki.
-Co ty robisz?!! Proszę,nie!! - Hermiona ruszyła w stronę Ginny .
Ruda dziewczyna rzuciła zaklęcie , Hermiona osunęła się na ziemię .
-Przepraszam- szepnęła Ginn - ale to jedyne wyjście...
Wow.
OdpowiedzUsuńZatkało mnie.
Hermiona ma raka, a Ginny... no właśnie, Ginny co?
Smutny rozdział, ale cudowny.
Gorąco pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na next ;)
Basiabella
Ojeju, musze zacząć od końca. Co Ginny zrobiła? Na początku wydawało mi się, że może była to Avada, no ale raczej nie bo to nie miałoby sensu, skoro to jest opowiadanie o Dramione , a dramione się jeszcze nie zaczęło, więc nie wiem. Nie mam pojęcia co to może być. I teraz będę się nad tym zastanawiać co to mogło być. Prosze, napisz szybciej rozdział .....;)
OdpowiedzUsuńKurde, nie sądziłam , że Hermiona może być chora na raka. Mam nadzieję, że wyzdrowieje , oby ;)
Czekam na next!
Pozdrawiam!^^
A. G.
Avada? huh ? ;3
OdpowiedzUsuńCo ta Ginny zrobiła?
OdpowiedzUsuńBoziu, aż mnie serce zabolało, jak przeczytałam, że jest chora. Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy, że znajdą jakieś zaklęcie, czy eliksir
OdpowiedzUsuń