-Korzeń asfodelusa jest również bardzo przydatny do odwracania skutków eliksiru tojadowego-Snape mówił na Eliksirach.
Hermiona siedziała z ponurą miną.Wyglądała dość mizerne z podkrążonymi oczami i trupiobladą cerą.Nie spała za dobrze tej nocy. Oj, nie. I jeszcze Eliksiry. Znienawidzony przedmiot chyba wszystkich gryffonów . Snape nie tylko faworyzował ślizgonów , ale robił też wszystko , żeby Gryfoni stracili jak najwięcej punktów. I jeszcze musiała siedzieć z ... Aghh...
Obok niej siedziała naczelna zdzira Slytherinu ,niejaka Astoria Greengrass , która piłowała sobie paznokcie nie zwracając w ogóle uwagi na to, co mówi nauczyciel.Miała długie rozpuszczone blond włosy , które(jak przynajmniej uważała Hermiona) codziennie myje utleniaczem, mundurek z herbem szkoły i króciutką, o wiele za krótką spódniczkę w szkocką kratę. Jej twarz wręcz lśniła od ilości makeupu .
- Czego się gapisz szlamo ? -syknęła Astoria nie odwracając wzroku od swoich ohydnie długich paznokci.
Miona nie odpowiedziała.Nie miała ochoty kłócić się z tą głupią pindą.Wręcz leżała na ławce ze zmęczenia.
-Granger,powtórzył co przed chwilą powiedziałem-Snape mroził ją wzrokiem.
Hermiona przeklęła się w duchu za nieuwagę.
-Przepraszam panie profesorze,ale zapomniałam.-powiedziała ze skruchą
- Och,jak mi przykro. Minus 10 punktów dla Gryffindoru.I stawisz się na szlaban jutro o 21- uśmiechnął się z satysfakcją i wrócił do prowadzenia lekcji.
-Minus 10 punktów? Szkoda , że nie 20.- zironizowała Hermiona cicho.
- Mówiłaś coś Granger? - odwrócił się raptownie.
- Ależ nie , panie profesorze. - odparła niewinnie.
- No ja myślę - warknął.
Następne lekcje minęły dość szybko i bez nieprzyjemnych zdarzeń. Po lekcjach Hermiona poszła do biblioteki ,żeby wypożyczyć zaległą dodatkową lekturę na Zaklęcia . Musi mieć dobre oceny przecież! A bez dodatkowej lektury ani rusz. Spotkała tam Lunę, miłą ,nieco zwariowaną dziewczynę z Ravenclawu i wdała się z nią w rozmowę o żywieniu testrali,które tak zwana Pomyluna wręcz ubóstwia.Potem zjadła w spokoju kolację w Wielkiej Sali i poszła do swojego dormitorium.Rzuciła torbę z książkami na ziemię i bez ściągania butów i w ubraniach wgramoliła się na swoje łóżko.Była wycieńczona.
-Spać- jęknęła.
Chyba bogowie jej wysłuchali,bo już po chwili z jej dormitorium można było usłyszeć miarowe,dość głośne chrapanie.
^^^
Nazajutrz było jeszcze gorzej. Obudziła się jeszcze bardziej zmęczona,z sińcami pod oczami.Śnił jej się Ron.
Wyglądała bardziej jak zombie,nie człowiek.Jej zawsze lśniące puszyste pukle kasztanowych włosów były dziś bez połysku,opadnięte. Oczy jeszcze gorsze niż wczoraj , przekrwione,opuchnięte, z wielkimi sińcami. Jej twarz była biała jak kreda, brak rumieńców. Czuła się okropnie. Tak bez życia.
-Hermi,okej?-spytała szeptem Padma , która siedziała za nią , z Milicentą Bulstrode na Transmutacji.Widziała,że jej koleżanka nie wygląda za dobrze.Szczerze mówiąc wyglądała okropnie.
-Taa...- niezbyt przekonująco to zabrzmiało.
-Nie wyglądasz najlepiej-dociekała Patil.
- Zamknij się, chcę się skupić! - warknęła Hermiona.
Przecież nic się nie dzieje,jestem tylko trochę zmęczona. Co ta Padma sobie myśli! Może nie wyglądam ostatnio najlepiej,to pewnie stres. Tak,na pewno.
^^^
Patrzył na nią dziwnym wzrokiem.Wyglądała jak potwór.
Czyżby Weasley znów jej coś zrobił?Nie, on też przypatrywał się jej z niemym zdziwieniem.
To co jej się działo?Może ma kaca po jakiejś imprezie?
Nie Panna-Wiem-To-Wszystko-Granger nie imprezuje. Ostatnio była na Balu Bożonarodzeniowym w czwartej klasie.Parsknął śmiechem. Przypomniał sobie jak Wieprzlej był wtedy zazdrosny.
Znów na nią spojrzał. Uśmiech mu zrzedł. Siedziała, nie! Wręcz leżała na ławce.
Ona zawsze siedziała na lekcjach wyprostowana,z przyszykowanym pergaminem i piórem w rękach. Zaraz...Czy ona ma zamknięte oczy??
Faktycznie, leżała z zamkniętymi oczami. Czyżby panna Granger usnęła na lekcji? Uśmiechnął się ironicznie.
Granger poruszyła się gwałtownie.
No,obudziła się.
Oho, McStarucha na mnie patrzy.
-Panie Malfoy,niech pan pierwszy zaprezentuje to zaklęcie.-powiedziała do niego.
-Ależ oczywiście pani profesor.-uśmiechnął się sztucznie. - *Ribbicto ! - machnął różdżką nad podręcznikiem. Nic się nie stało. Uśmiech mu powtórnie zrzedł. Co jest,przecież ćwiczyłem to zaklęcie. McGonagall uśmiechnęła się kpiąco.
- Coś panu nie wyszło,panie Malfoy. No nic. To może panna Granger? - zwróciła się w stronę swojej ulubionej uczennicy.
-Oczywiście.-odpowiedziała rozespana - Ribbicto!
Ku jej zdziwieniu podręcznik nie wykonał najmniejszego ruchu.
No jak to ,przecież powinien zmienić się w jaszczurkę!Na ustach McGonagall pojawił się grymas niezadowolenia. Sądziła,że chociaż jej ulubienicy się uda .
-No nic. Może to zaklęcie jest dla was zbyt trudne. Zadanie jest ze strony 23 Do widzenia.- i wyszła.
- Nienawidzę Transmutacji.-burknął Draco pod nosem.
- Malfoy,nie zwierzaj mi się,nie jestem twoją mamusią.-Wybraniec wstał z krzesła obok z kpiącym uśmiechem. No cholera, za jakie grzechy musi siedzieć z tym "Złotym Chłoptasiem", który nie dość, że stał teraz po stronie rudego, to jeszcze jest wybrańcem.
-Ty za to możesz zwierzać się mi, bo twoja mamusia już cię nie wysłucha. Wszystkie twoje sekrety będą u mnie bezpieczne.- zrobił minę zatroskanego psychologa, a Wybraniec-Zasraniec wyszedł z sali zdenerwowany .
-No-uśmiechnął się Draco-może nie udało mi się zaklęcie,ale przynajmniej wkurzyłem Pottera.-pomyślał.
Wyszedł z sali zadowolony i skierował się do Wielkiej Sali na obiad.
^^^
Siedziały w Wielkiej Sali przy stole Gryffindoru i jadły obiad.Ginny napakowała sobie na talerz pierożki z truskawkami i polała je bitą śmietaną.Hermiona natomiast jadła lekką sałatkę ze świeżych warzyw z sosem czosnkowym.Ginny cały czas coś do niej mówiła,ale Herm nie słuchała jej.
-Wiesz,dzisiaj mam randkę z Draconem Malfoyem.Jest taki przystojny. Pójdziemy na błonia.Będzie tak romantycznie- ekscytowała się Ginny- myślę,że do siebie pasujemy.Ja, Ginny Weasley i Draco Malfoy- podkreśliła Ruda.
Hermiona załknęła się aż kawałkiem sałaty i zaczęła kaszleć. Wypluła go akurat na talerz niczemu winnego Neville'a.Zaczął coś mruczeć i poszedł w najdalszy od nich kawałek stołu.
-Ginny!Co ty w ogóle mówisz!-odzyskała głos Hermiona. Jej mina była tak bezcenna,że Ginn wybuchnęła śmiechem.
-Żartowałam! Na przyszłość mnie słuchaj!
- Uff...Wybacz,Ginn. Ostatnio jestem jakaś taka zmęczona.
- To idź do dormitorium i się połóż. Usprawiedliwię cię -zaczęła przekonywać ją Ginn.
- Nie ma mowy! Dzisiaj będzie okropnie trudna lekcja Numerologii! Muszę na niej być - Hermiona odłożyła sałatkę - Poza tym nic mi nie jest.
- Właśnie widzę- zironizowała Ginn - idziemy do pani Pomfrey.
-Ale Ginn!Naprawdę nic mi nie jest!-krzyknęła Hermiona.-Zobacz!- Hermiona wstała z krzesła i zakręciła się wokół własnej osii. Dużo ją to kosztowało,ale jakoś musiała przekonać Ginny,że nic jej nie jest.
-Widzisz?-uśmiechnęła się sztucznie Hermiona.
-Chyba,jesteś mało inteligentna,Hermiono,jeżeli myślałaś,że się na to nabiorę.Idziemy.
Hermiona,chcąc nie chcąc powłokła się za przyjaciółką.
* Ribbicto - sama wymyśliłam to zaklęcie.
No, następny rozdział skończony. Chciałabym was przeprosi, że ostatnio nic nie dodawałam. Zapomniałam hasła.
Następny rozdział będzie w przyszły weekend. Miłego czytania!
Mercima

Super rozdział :)
OdpowiedzUsuńWybraniec- Zasraniec normalnie padłam ze śmiechu ;)
Mam nadzieję, że Hermionie się poprawi :)
Gorąco pozdrawiam i życzę duuużo weny ;) Basiabella
Dziekuję! Cieszę się,że ci się spodobał! Również pozdrawiam i weny życzę!
UsuńŚwietny rozdział!
OdpowiedzUsuńNaprawdę bardzo fajny i jeszcze taki długi!
Ach ta Ginny, wie jak zwrócić na siebie uwagę. Świetnie wymyśliłaś ten jej tekst ;)
I czy Draco martwił się o Hermionę? Hmmmmm.....bardzo ciekawe :)
Mam nadzieję, że jej się polepszy i będzie wszystko dobrze ;)
Pozdrawiam i weny życzę! ^^
Andrea Green
Dziękuję, co jak co,ale z tego rozdziału jestem naprawdę zadowolona. To tak naprawdę chyba jedyny rozdział ,który mi się udał :P Również pozdrawiam i życzę weny!
Usuńświetny rozdział! Mam nadzieję , że Hermionie nic nie będzie...
OdpowiedzUsuńGall Anonim
Ostatnia myśl Draco OBŁĘDNA. Trochę martwię się o Hermione. Ciekawe Co jej jest...
OdpowiedzUsuń