"Jesteś idiotką. Jesteś dziwką. Szlamiastą dziwką. "
Nie, Ron, to nieprawda! Nie zdradziłam cię! Ron!
Zamknij mordę szlamo!
Ron, proszę! Płakała. Ron!!
Odpowiedziała jej głucha cisza. Otworzyła powoli oczy. Była w przestronnym białym pomieszczeniu. Skrzydło szpitalne. - przeleciało jej przez głowę.
- Jak tam się czujemy, panno Granger ? - pani Pomfrey podeszła do jej łóżka - puls jest normalny, gorączki nie ma...- mruczała pod nosem. - Wygląda na to , że to tylko przemęczenie.-powiedziała krzepko pielęgniarka-Powinnaś odpocząć. Możesz już wrócić do dormitorium. - rzekła.
- Oczywiście - burknęła Hermiona.
Weszła do pokoju wspólnego z lekkim bólem głowy. Na szczęście był pusty.(oczywiście nie jej głowa, tylko pokój wspólny). Wzięła prysznic i poszła do Wielkiej Sali na (jak się okazało) kolację.
^^^
Tymczasem w ślizgońskim dormitorium Dracon Malfoy siedział wygodnie w fotelu i pił ognistą whisky. Na jego kolanach leżała Pansy Parkinson, natrętna jak zwykle. Nagle trzasnęły drzwi i w pokoju pojawił się Nott.Styrany usiadł na fotelu obok Dracona.
- Co za dzień.- westchnął- Najpierw Ohydny z zielarstwa , później Kiepski z ONMZ z tym cholernym wielkoludem i jeszcze szlaban u McGonagall .....
-Uuu... Za co?- zainteresował się Draco .
- Spałem na lekcji. - westchnął Teodor.
- I jeszcze pewna gryffonka postanowiła sobie przede mną zemdleć.- dodał uśmiechając się lekko pod nosem.
- Która?- zainteresował się Draco, biorąc łyka Ognistej.
-Granger. Zaniosłem ją do skrzydła szpitalnego. - dotknął swoich barków - Uwierz mi, jest cięższa niż wygląda.
Dracon parsknął śmiechem.
- A czemuż to zemdlała ? - spytał niby obojętnie. Nie chciał ,żeby Teodor pomyślał sobie, że on, Draco Malfoy , interesuje się losem szlamy. Gdyby Draco mu powiedział co zamierza, to raczej nie byłoby już odwrotu. Zabini to co innego, on analizuje wszystko pod innym, zboczonym kątem.
- Pomfrey coś mówiła o stresie i w ogóle. Hermiona wpadła na mnie. Beczała o coś.- zaczął Teo, myśląc intensywnie.
- Takie szlamy powinny być zamknięte w lochach - wtrąciła Pansy.
- Parkinson , zjeżdżaj. - Draco bezceremonialnie zepchnął ją ze swoich kolan - I nie wracaj - warknął.
-Ależ Dracusiu! O co ci chodzi? Przecież szlamy są nic nie warte. - wstała z podłogi i poprawiła swoją o wiele za krótką spodniczkę.
-Parkinson...- warknął ostrzegawczo .
- To widzimy się później Dracusiu. Papatki . - i już jej nie było.
-Jak ona mnie denerwuje.- warknął jeszcze blondyn.
- Mnie też . Nie mogę słuchać jak obraża osoby nieczystej krwi. Od kiedy Voldemorta nie ma, oddycham pełną piersią. My zostaliśmy zmuszeni do śmierciożerstwa . A Parkinson wygląda jakby się do nich wepchała . - roześmiał się.
Draco również się zaśmiał, choć nie było mu do śmiechu.
^^^
Hermiona wstała wcześnie, wzięła kąpiel i poszła na śniadanie. Ginny jeszcze spała , co Hermiona przyjęła z ulgą . Ruda pewnie zamęczyłaby ją pytaniamio o jej stan zdrowia, jak i samopoczucia. Wchodząc do Wielkiej Sali od razu zauważyła Rona z Lavender przy stole gryffonów , którzy się całowali. Hermiona mimowolnie poczuła ukłucie w sercu. Skrzywiła się i odwróciła wzrok. Usiadła możliwie najdalej od nich. Zjadła szybko tosta z dżemem i już szła w kierunku wyjścia.
-Szlameńko! - usłyszała Hermiona i odwróciła się szybko. Ron uśmiechał się szyderczo.
- Chodź no tutaj.- dodał patrząc na nią kpiąco.
Cała sala wpatrywała się w Rona ze zdziwieniem. Wiadome było, że Weasley chodził z Granger, a tu taki szok.
Hermiona podeszła do nich powoli.
- Czego chcesz?- syknęła. - Nie mam czasu- dodała jadowicie.
- Hermionko,kochanie- powiedział głośno, nie zwracając uwagi na jej poprzednią wypowiedź- podobno wczoraj o mało nie zabeczałaś się na śmierć z mojego powodu. Aż tak ci mnie brakuje? - spytał z udawaną troską.
Lavender uśmiechała się złośliwie.
W Wielkiej Sali zapanowała cisza. Wszyscy wlepili wzrok w Mionę .
- Jesteś doprawdy żałosny. Nie wierzę, że z tobą byłam - stwierdziła, patrząc mu w oczy.
- Oj, daj spokój. Wszyscy wiedzą , że to ty zawsze się do mnie lepiłaś .- powiedział od niechcenia.
- Ja? Ja się do ciebie lepiłam?! -zaczęła wrzeszczeć- to ty wszędzie za mną łaziłeś!! Doczepiłeś się do mnie i Do Harry'ego. Na siłę chciałeś pokazać wszystkim, że jesteś coś warty! A wcale nie jesteś! Jesteś- szukała odpowiedniego słowa- Jesteś śmieciem. Nic niewartym
Rudy wstał wściekły z ławki i stanął przed Hermioną . Na jego twarzy była wymalowana ogromna wściekłość.
- Zamknij się wreszcie idiotko . Szlamy i ryby głosu nie mają. - warknął.
-Jak śmiesz. - warknęła i uderzyła go w twarz.
Złapał się za bolący policzek.
O nie , pożałuje tego szlama, pożałuje. Chwycił ją mocno za nadgarstki
- Puść ją ! - warknął ktoś głośno.
Na polu widzenia pojawił się Malfoy , tuż po chwili także Teodor.
- Jeśli jej w tym momencie nie puścisz - powiedział powoli Draco podchodząc do nich.
- To co? - zadrwił rudy.
- To będziesz zbierał swoje zęby do końca życia - dokończył za Malfoya Teodor, ktory szedł obok niego. - I to nie jest przenośnia- dodał
- Już się boję.- odparł Ron jeszcze mocniej ściskając jej nadgarstki, gdyż próbowała się wyszarpac z jego uściski.
Syknęła z bólu. Będą siniaki - pomyślała.
- Dosyć tego. Puść ją. - powiedział zdenereowany już Nott.
- Nie.
- Sam tego chciałeś- powiedział Malfoy i wycelował pięścią w prawe oko rudzielca .
Ten, zaskoczony puścił dziewczynę i spadł na ziemię.
- Nic ci nie jest ? -spytał Teodor podchodząc do Hermiony, kładąc rękę na jej barku.
-Nic - szepnęła Hermiona i spojrzała na Teodora. Ten uśmiechnął się do niej pokrzepiająco .
- KURWA, Malfoy, doigrałeś się. - rudzielec wstał i ruszył w kierunku blondyna, który odwrócił się do niego tyłem patrząc na gryffonkę, odwrócił się teraz w stronę rudego
- Kto by się spodziewał Dracon Malfoy z czystokrwistej rodziny ratuje szlamę . Powinni to opisać w gazetach. - syknął Ron.
-Ron, o co chodzi? W WS pojawił się wybraniec. Został jednak zignorowany.
- Na żadną kobietę nie podnosi się ręki.- odparł blondyn wyprężony, w razie gdyby rudemu coś odwaliło.
Stali naprzeciwko siebie gotowi do ataku.
- Rom... Uspokój się....- Harry już w miarę ogarnął sytuację.
Na marne.
Rudy z okrzykiem rzucił się na Dracona przewracając go na ziemię.
-Dosyyyć!! Co wy wyprawiacie ! - do Wielkiej Sali weszła Minerwa McGonagall zaalarmowana krzykami- Panie Weasley , Malfoy ,Nott proszę do gabinetu. Panno Granger panią również. Natychmiast. - wyszła zamaszystym krokiem.
Draco zepchnął jednym ruchem rudego , otrzepał się i ruszył do gabinetu pierwszy , z chmurną miną.Za nim w ciszy szli Hermiona z Teodorem . Na końcu Ron.
....
- Czy wy nigdy nie dorośniecie ? Takich spraw nie załatwia się przemocą. Mimo wszystko panie Malfoy i panie Nott , chcieliście obronić pannę Granger za co każdy z was otrzymuje 20 punktów dla domu. Na panu natomiast bardzo się zawiodłam panie Weasley. Stawi się pan na szlaban jutro punktualnie o dziewiętnastej. Możecie iść.
^^^
- No no no. Kto by pomyślał Smoku Obronić szlamę, w dodatku Granger. Wcielasz swój idiotyczny plan w życie? No no - w pokoju wspólnym przyczepił się do niego Zabini, który czasem potrafił być naprawdę upierdliwy.
- Zabini , daj mi spokój. - powiedział wyraźnie zirytowany Draco - Nie masz własnych spraw?
- Mam, owszem , ale twoje są bardziej interesujące. Dlaczego jej pomogłeś z Teo?-nie odpuszczał.
- Nie wiem . Impuls.- rzucił blondyn i poszedł do swojego dormitorium.
Bo nikt inny by jej nie obronił- pomyślał.
^^^
Hermiona była w szoku. Cóż się dziwić. Niecodzienne ratuje cię twój wróg przed twoim byłym chłopakiem.
No, ale dlaczego to zrobił? Przecież mnie nienawidzi! I to z wzajemnością!
A Ron ! Ta świnia!
Chciał mi coś zrobić! Może dlatego, że go spoliczkowałam. Ale należało mu się!!
Jak mógł w ogóle się do mnie po tym wszystkim odezwać!
Boże , i jeszcze nazwał mnie szlameńką !!!! Należało mu się! Najchętniej spoliczkowałabym go jeszcze mocniej! No ,ale wtedy już nikt by mnie nie obronił . Nawet Malfoy . A tak właściwie to po co on to zrobił?? Nie mam pojęcia. Coś tam mówił, że na żadną kobietę nie podnosi się ręki. Tak, pewnie dlatego mnie obronił. Innych opcji nie ma.
^^^
Dlaczego ją obroniłem?! Przecież jej nienawidzę! Nie chodziło mi przecież o to ,że nie wolno bić kobiet, ani nawet o to, że nikt inny by jej nie obronił.Nie interesuje mnie, że inni mężczyźni biją kobiety. Niech robią co chcą. Po prostu NIE WOLNO bić Granger, do jasnej cholery! Co ona zawiniła temu idiocie !? To on ją zostawił! Najchętniej obiłbym mu pysk jeszcze raz. Tak , że chodziłby w kominiarce przez miesiąc! Weasley to damski bokser, nie ma co się oszukiwać. Pokazał swoją prawdziwą naturę. Jak jeszcze raz będzie chciał uderzyć Granger to pożałuje. A Zabini niech się ode mnie odpierdoli .
No i tą optymistycznym ostatnim zdaniem Dracona , kończę ten rozdział. Następny za tydzień. ;)
Mercima
Bardzo fajny rozdział.
OdpowiedzUsuńRon to zwykły dupek , a tą "szlameńką" to już mocno przesadził.
Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam, najpierw Hermiona spoliczkowała rudego, potem Malfoy broni Hermi i dokłada Weasleyowi .
Rozdział naprawdę super . ;)
Z niecierpliwością czekam na next !
Pozdrawiam !!! :*
A. G.
Dzięki , staram się :* A tak w ogóle to kiedy pojawi się nowy rozdział u ciebie? Bo czekam na niego z niecierpliwością :*
UsuńTak dokładnie to nie wiem, musze go jeszcze dokończyć, ale postaram sie w tym tygodniu ;)
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział, a Ron jak zwykle zachowuje się jak świnia.
OdpowiedzUsuńDraco powoli zakochuje się w Hermionie i o to chodzi ;)
Pozdrawiam ^^ Basiabella
Wiedziałam, że w końcu mu przyleje. Najbardziej podobały mi się fragmenty ,,Parkinson wygląda jakby się do nich wepchała" i ,,Po prostu nie wolno bić Granger". Ron jest okropny, może kiedyś się zrehabilituje, chociaż na jej miejscu bym mu nie wybaczyła. Ciekawi mnie postać Notta...podejrzewam, że może trochę namieszać
OdpowiedzUsuń