Spis treści

 

środa, 21 października 2015

Rozdział 1

Rozdział 1
 Hermiona siedziała na ławce w londyńskim parku.Minął już rok od Bitwy o Hogwart, ale nie było takiego dnia żeby nie pomyślała o Fredzie, Remusie, Tonks.... W jej oczach znów pojawiły się łzy. Otarła je szybko rękawem.
~Nie. Nie mogę się rozklejać~ pomyślała Hermiona .
  Szybko wstała z ławki, weszła w jakiś ciemny zaułek, po czym teleportowała się z trzaskiem. Stanęła w salonie, gdzie siedziała jej najbliższa przyjaciółka.
 -O Herm, gdzie byłaś ? Martwiliśmy się o ciebie- powiedziała Ginny, lustrując przyjaciółkę wzrokiem.- Znowu płakałaś . Dlaczego?- spytała.
 - Ginny ... Proszę, nie dociekaj. -powiedziała brązowowłosa podłamanym głosem.
- No dobrze.Nie musisz mówić. Ale wiedz, że jak chciałabyś się komuś wygadać to przyjdź do mnie- uśmiechnęła się Ginn, ale nie wyglądała na przekonaną. Niepokoił ją nieustannie depresyjny humor Hermiony.
Brązowowłosa odwzajemniła jej uśmiech.
. - Może wybierzemy się na zakupy Herm.?Oczywiście na Pokątną.
 -Jasne- Hermiona mimowolnie uśmiechnęła się na tą myśl.
(w końcu kobieta, nie xD)
  ^^^
Blondyn siedział w fotelu przed kominkiem w salonie  Malfoy Manor popijając ognistą whisky.Jego platynowe włosy opadały mu na czoło, sądząc po rysach jego twarzy rozmyślał głęboko.
- Nad czym tak dumasz, Smoku? - spytał Zabini wchodząc luzacko do salonu- masz taką minę, jakbyś wypił sok z cytryny- roześmiał się
Blondyn zwrócił twarz ku przyjacielowi i spytał poważnie:
 - Czy tobie to odpowiada Blaise? To, że wszyscy nas nienawidzą?-  zerknął na przyjaciela uważnie.
- Wiesz, mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza.- Blaise podszedł do barku i wyjął z niej ognistą- Poza tym, nienawidzic to zbyt duże słowo. Oni nas nie lubią, ale nie nienawidzą, nie przesadzaj.-napił się ognistej prosto z gwinta.
 - Ta, jasne. - prychnął blondyn- Blaise, ja chciałbym wszystko zacząć od nowa. Być nowym człowiekiem. Pogodzić się .... - tu przerwał i znów się nad czymś zadumał.
- Hm. Może i masz jakąś tam rację. Ale pogodzić się? Z kim? Przecież mamy swoich ziomów, kogo chcesz jeszcze?-prychnął czarnoskóry na wpół oburzony na wpół zaciekawiony i pochylił się nad butelką trunku.
 - No nie wiem. Choćby z Potterem...- wykrztusił i spojrzał na Blaisa, który, gdy tylko usłyszał słowa swojego przyjaciela załknął się alkoholem i mimowolnie zaczął się krztusic.
 -To może jeszcze z Wieprzlejem,co?- wychrypiał- I Granger?- Blaise przestał się krztusic.
-Czemu nie- rzucił spokojnie Draco.
  Zabini spojrzał na niego z niedowierzaniem
-Mówisz serio, Smoku? Ze świętą trójcą chcesz się zaprzyjaźnic?
-Może nie zaprzyjaźnic- zmieszał się Draco , patrząc na minę przyjaciela - Ale tak jakby... Unormowac z nimi stosunki.
 Czarnoskóry westchnął. Czy on naprawdę upadł na głowę?
 -Może przejdziemy się na Pokątną?- rzucił.
 Nie chciał dalej ciągnąć tego głupiego tematu. Smok przytaknął.
Nie zastanawiali się długo. Dopili whiskey(Diabeł na raz, kręcąc głową) i teleportowali się z trzaskiem.
^^^
Gryfonki siedziały już w swojej ulubionej kawiarni i jak to kobiety - plotkowały i gadały o różnych bzdetach.
- Jak myślisz Ginny, co Ron szykuje na naszą rocznicę?- spytała zaciekawion Hermiona, gdyż w najbliższym czasie miała byc ich pierwsza rocznica zostania parą.
 - Hm...No nie wiem. Podejrzanie się ostatnio zachowuje, ciągle gdzieś wychodzi , więc pewnie coś fajnego się szykuje.- odparła pewnie Ruda.
 -Jestem strasznie ciekawa.- westchnęła Herma
- Jak to dobrze, że możemy się znów uczyć w Hogwarcie.Już nie mogę się doczekać! W tym roku poznamy nowe techniki koziołkowania na miotle! I te szalone imprezy z dziewczynami! I ci chłopcy,zwłaszcza Krukoni- mruknęła Ginn z tajemniczym uśmiechem.
- Ta... A co ze Ślizgonami? Ich eliminujesz z listy kandydatów?- spytała Herm rozbawiona, spodziewając się, że dziewczyna przytaknie.
Jednak Ginny, przekrzywiła głowę w bok i spojrzała na Mionę .
 -Oj Herm, może są trochę wredni, ale za to jacy seksowni- powiedziała Ginny z rozmarzonym uśmiechem.
 - Ta, troszeczkę wredni. - Hermiona pokiwała głową nad głupotą przyjaciółki. Przecież to tak jakby rzucić się do paszczy lwa. Albo węża.
 - Ostatnio widziałam taki jeden świetny sklep z ciuchami, idziemy? - uśmiechnęła się rudowłosa. Już po chwili mknęły tłocznymi ulicami Hogsmeade.
 ^^^
 -Zobacz Smoku, jakie laski! - szepnął trochę za głośno Blaise nie mogąc oderwać wzroku od dwóch przechodzących obok nich blondynek- śliczniutkie - mlasnął.
 - Nie napalaj się Zabini - rzekł Draco do przyjaciela.
Był na niego trochę zły. No bo dlaczego nie miałby się ze wszystkimi pogodzić? Przecież tego właśnie chce!Zacząć wszystko od początku. Nie mieć nic ani nikogo na sumieniu. Szli w milczeniu, tylko Diabeł co jakiś czas pogwizdywał na dziewczyny.
 -Oj, Smoku, nie bocz się - szturchnął blondyna w ramię - Po co chcesz się z nimi pogodzić? Po co? Nic ci to nie da. Poza tym, choćbyś przeprosił takiego Pottera, to co później? Oni ci nie ufają. Nam nie ufają. To w końcu gryffoni, uparci jak osły. Poza tym, chyba nie zostawisz mnie samego? Na pastwę tych wszystkich dziewczyn, które do mnie lgną dla bandy gryfiaków?-trącił Draco na w ramię z łobuzerskim uśmiechem.
-Tak, lgną do ciebie jak muchy do ciemności .- rzucił baaardzo optymistycznie Draco , wyraźnie robawiony wypowiedzią Diabła.
-Ej, proszę nie obrażać króla podrywu!-Zabini zrobił obrażoną minę.
Draco tylko się zaśmiał.
 Zabini rozejrzał się za jakimiś dziewczynami i nieoczekiwanie uśmiechnął się krzywo
-Zobacz kogo my tutaj mamy- wskazał w stronę dwóch roześmianych dziewcząt.
 Skądś je kojarzył.Jedna dziewczyna miała rude włosy i piegowatą twarz.Była niska i chuda, ubrania skromne, chód wieśniacki. Druga miała kasztanowe kręcone włosy i zarumienioną twarz, nieco wyższa od tej rudej, miała torbę, zktórej coś wystawało. Książkę.Wtedy je poznał.
 -Przecież to Weasleyówna i Granger.- powiedział zdziwiony.
-I co, nadal chcesz się godzić?Czy już ci przeszło?- roześmiał się Blaise.
Niebieskooki spiorunował go spojrzeniem.
-O nie,Blaise. Nie przeszło.- powiedział sucho.
Draco szybkim krokiem ruszył w ich stronę, zostawiając przyjaciela z tyłu.
-Witam panie!- krzyknął tak głośno, że większość przechodniów odwróciło głowę.- Jak zdrowie??- krzyknął.
 Dziewczyny odwróciły się w jego stronę i zamarły. Hermiona z niedowierzaniem spostrzegła Malfoya. Nie do wiary, że ta gnida nadal siedzi na wolności.- pomyślała.
 -Czego chcesz- warknęła .
 -Ależ niczego- podszedł do nich jeszcze bliżej z szelmowskim uśmiechem..-Niczego. Chciałem się tylko przywitać i spytać o zdrowie pięknych pań- ukłonił się nisko, choc na jego twarzy widniał teraz złośliwy uśmiech.
-Świetnie. A teraz spadaj stąd!- syknęła ruda.
 -Gdzie idziecie, moje panie? Takie damy nie powinny chodzic same, już tak ciemno- pokazał na niebo
 Hermiona spojrzała na zegarek, potem na niebo a na końcu spojrzała na wysokiego blondyna
- Malfoy... Nie wiem ,czy twój mały mózg przyjmuje informacje, w co wątpię, ale jest 13 a niebo jest bez ani jednej chmurki. - uśmiechnęła się kpiąco
-Och Granger, przesłoniłaś mi cały świat, jesteś zbyt gruba by wychodzic na dwór. - oburzył się zmieniając strategię-Całe niebo mi przesłoniłaś swoim szlamowatym cielskiem.- dodał, choc wiedział, że obrażając ją jeszcze bardziej pogarsza swoją sytuację pogrzebując nadzieję na cieplejsze relacje. Albo jakiekolwiek relacje-To gdzie idziecie?
Hermiona zaczerwieniła się po same uszy.
- Gdzie idziemy? To chyba oczywiste, że tam gdzie cię nie ma- pociągnęła zdezorientowaną  przyjaciółkę za rękę .- Chodź.
 - Do zobaczenia w piątek! W Hogwarcie!- odparł Draco z uśmiechem i pomachał im na pożegnanie, ku jemu rozczarowaniu nie odmachały.
 - Stary, co to było ? - zapytał Blaise który przyglądał się tej sytuacji z większej odległości - nie miałeś się przypadkiem z nimi ''pogodzić''? - zakpił.
 -Wolę je raczej denerwować, jak widzisz. Nie mogę nad tym jeszcze zapanowac,ale będę się starac. - powiedział całkiem poważnie Draco ,po czym wybuchnął śmiechem- Widziałeś minę Granger?
 ^^^
Jak on mógł tak po prostu do nich podejść! Po tym wszystkim co zrobił! I jeszcze głupkowato się do nich szczerzył!I co to miało byc?? Ona grubo?? Waży przecież niecało 60 kilo przy wzroście 165! Pf!
"do zobaczenia w piątek", kurcze, to oznacza, że on też wraca do Hogwartu. Świetnie.Po prostu bomba. :/
Hermiona siedziała w swoim pokoiku w Norze i rozmyślała o tym niemiłym zajściu.Nagle ktoś zapukał do drzwi.
 -Mionka, mogę wejść? - usłyszała ciepły, trochę zachrypnięty głos.
- Oczywiście.- Hermiona poprawiła się na łóżku i już po chwili zobaczyła swojego chłopaka.
 Ron wszedł do pokoju i usiadł obok niej.
-Jak tam kochanie? - spytał.
 -Dobrze Ron. Dziękuje, że pytasz. - uśmiechnęła się. Ron się o nią tak troszczył, choć ostatnio trochę mniej rozmawiają, gdyż Ron często gdzieś znika z Harrym. Mimo wszystko cieszyła się, że go ma. Jest jej chłopakiem i jeszcze nigdy jak na razie jej nie zawiódł.
 - Słyszałem , że miałyście sprzeczkę z Malfoyem.-zaczął-Straszna z niego świnia. Jak jeszcze raz się do was odezwie to mu przyłoże - zauważyła w oczach chłopaka błysk wściekłości.
 -Daj spokój Ron. Tak w sumie to nic się nie stało. Nic takiego nam nie powiedział.- nie chciała, by jej chłopak pakował się w tarapaty, zwłaszcza, że za niedługo jadą do Hogwartu na ostatni siódmy rok.
 -Pamiętaj, że to Malfoy.- warknął jeszcze.
Tak, Hermiona pamiętała. Malfoyowie są zdolni do wszystkiego. Wróciły wspomnienia ...

Mercima

3 komentarze:

  1. Blog ma potencjał. Pisz dalej, a może coś z tego wyjdzie �� zapowiada się ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem całkiem ale jestem bardziej fanką trochę dłuższych opowiadań. Bardzo fajny i miły dla oczu blog!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz potencjał, ale jak to ja wytknę ci parę błędów.
    1) Przed przecinkiem nie stawiamy spacji.
    2) Zapominasz o kropkach itp.
    Ogólnie fajnie piszesz lekko i przejrzyście, jeśli zainwestujesz w bete będzie tylko lepiej.
    szkarlatna-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń